poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Rozdział 40

Perspektywa Gabrysi
Dopiero kiedy Louis zapytał o Nialla zobaczyłam że nie ma go na scenie. Wtedy zaczęłam się rozglądać. Usłyszałam gitarę blondyna i się odwróciłam.
  • Idźcie dziewczyny... każda do swojego chłopaka.. a ty Klaudiu możesz iść z nami lub do Liaśia wybierz sama. - Powiedział i wszyscy weszliśmy na scenę. Każda z dziewczyn udała się tam gdzie czekał na nią jej książę.. no oprócz Klaudii bo ona to by musiała iść gdzieś na halę... :p... Ja siedziałam z Niallem na szklanych schodach. Elka z Louisem mieli zrzucone nogi ze sceny i trzymali się za ręce. Zerri siedziała po turecku na środku sceny. Harry zarzucił Oliwce od tyłu ręce na szyję i tak usiedli na scenie a Klaudia z Liamem siedzieli na szklanym podeście i się z czegoś śmiali. Widać było że każdy z chłopaków śpiewa prosto z serca. Kiedy zaczął się pierwszy refren, światło zgasło i cała widownia zaczęła zapalać świeczki a następnie podnieśli je ku górze. Wyglądało to pięknie. Pięciu szczęśliwych chłopaków na scenie i prawie każdy z nich miał przy sobie wybrankę a tłum zgromadzony na ich koncercie był tym zachwycony. Tą piosenkę każdy z muzyków śpiewał dla nas. Dal tych którzy są w ich sercach. Piosenka się skończyła a my z dziewczynami zeszłyśmy ze sceny pod pretekstem nadmiaru emocji. Tak naprawdę po prostu nie chciałyśmy przeszkadzać chłopakom. Zapytacie jak się skończył koncert to powiem wam że nie wiem.. podejrzewam że zasnęłam przy They don't know about us.
Perspektywa Zeyna
Kiedy zaśpiewaliśmy ostatnią piosenkę i podziękowaliśmy fanom, zeszliśmy ze sceny.
  • A one gdzie się podziały ? - Zapytał Lou tak jakby nie mógł się tego domyślić..
  • na pewno poszły do garderoby.. Chodźcie – Powiedział spokojnie Liam. Ja i reszta oszołomów ruszyliśmy za Daddym. Kiedy weszliśmy do gardeoby wybuchnęliśmy śmiechem.
  • Cicho bądźcie barany.. zachowujecie się jakby was ktoś z cyrku wypuścił – Opieprzyła wszystkich Perri.
  • Nie no spokojnie dziewczyny.. trzeba było założyć stopery.. - śmiał się Lou i wtedy.....


    ---------------------------------------------------------------
    Hejka :) macie następną część opowiadania :) Jak będzie dużo komentów to może jeszcze dzisiaj wrzucę 3 cz. imaginu z 1D :) Dziękuję za wszystkie komentarze i proszę o pisanie swoich opini (wiem że się powtarzam ale to jest strasznie ważne). CZYTASZ - PROSZĘ CIĘ KOMENTUJ :) no i powiedzcie mi czy chcecie rozdziały takiej długości jak ten czy może raczej jak 39 :) bo wiem że ten był krótki :P Pozdrawiam :)

sobota, 10 sierpnia 2013

Rozdział 39

Perspektywa Gabrysi
Na miejscu czekała na nas Elenor z Louisem. Podeszliśmy do nich zaczęliśmy się przytulać. Kiedy przyszła kolej na to żebym przytuliła dziewczynę stwierdziłam że pierwsze się przedstawię.
  • cześć jestem Gabrysia – Powiedziałam i się uśmiechnęłam.
  • Elenor dla znajomych po prostu Elka. - Kobieta odwzajemniła mój gest i się przytuliłyśmy. Następnie podszedł do mnie brunet.
  • Czy ja dobrze widzę ?.. Nie wierzę że aż tyle mnie ominęło... On się odważył ? Czy chłopaki interweniowali ? - Mówił szybko ale wiedziałam o co mu chodzi.
  • To już sobie nie można pomalować paznokci na zielono, biało, żółto ? Na razie ten kraj jest chyba wolny nie ? - Zapytałam aby zbić go z tropu.
  • Aha czyli nie zapytał. - Powiedział Lou i pokręcił głową z niedowierzaniem.
  • Co jest ? Coś ty taki smutny Lou ? - Do rozmowy wtrącił się blondyn.
  • Nie potrafię zrozumieć dlaczego jesteś taki głupi a poza tym to wszystko dobrze. - Skomentował brunet.
  • Jak to ? Ja głupi ? Patrz na siebie.... Kocie ty też uważasz że jestem głupi ? - zwrócił się do mnie z minką zbitego psa.
  • Tak... ale za to cię kocham. - Powiedziałam i dostałam od niego buziaka.
  • Wiedziałem... - skomentował zadowolony piosenkarz.
  • No ludzie proszę was... już mi się zaczynają nudzić te wasze romantyczne scenki. - Podeszła do nas Klaudzia.
  • ...aaa. Elka.... to jest Klaudia moja kumpela.... kakuś to jest Elenor dziewczyna Lou. - przedstawiłam sobie dziewczyny.
  • To Hazz chodź tu !!!! - Krzyknęła Elka.
  • Wytłumacz dziewczyną co, jak, i kiedy będą robiły. - Dokończył za nią jej chłopak.
  • Więc tak macie do wyboru siedzenie między widownią albo za kulisami.. wiem że i tak będziecie za kulisami.. może w pewnym momencie będziecie musiały wejść na scenę ale to się później dowiecie... to my musimy lecieć... wiecie te wszystkie sprawy organizacyjne itp.. narka.. - Powiedział i porwał resztę zespołu. Mówił tak szybko że wiedziałam że coś ukrywa. Podejrzewałam że to jakaś niespodzianka dla Olki bo ostatnio pytał się mnie jak sprawić by kobieta zapamiętała jakiejś wydarzenie to powiedziałam że musi ono wbić się jej w serce.. musi sprawić aby kobieta była wtedy najszczęśliwsza na świecie..Po 10 min rozmów skierowałyśmy się w stronę sceny. Usiadłyśmy na krzesłach i czekałyśmy.... Koncert się zaczął.. troszkę już trwa. Usłyszałyśmy już LWWY, OWOA, WMYB. Zaczęła się piosenka Stole my heart. Zauważyłam że Hazza mnie woła. Upewniłam się że to ja i patrzyłam na niego aby się dowiedzieć o co chodzi. On cały czas pokazywał mi że mam wbiec do niego na scenę. Po chwili w trakcie solówki Liama wbiegłam na scenę i skierowałam się w stronę loczka.
  • Co się stało ? - zapytałam a tłum dziewczyn zaczął piszczeć.
  • Słuchaj teraz śpiewa Liam potem ja.. Potem znowu Liam... kiedy Li zacznie śpiewać drugą zwrotkę wprowadź Olkę na scenę i idź z nią w moją stronę.. kiedy ją przyprowadzisz możesz zejść ze sceny bo zresztą dam już sobie rade ok ? - Przez chwilę zastanawiałam się nad tym co brunet do mnie powiedział ale końcowy efekt był taki że pokiwałam mu twierdząco głową i ruszyłam na miejsce.
Perspektywa Harrego
Kiedy Liam zaczął śpiewać drugą zwrotkę widziałem że moja wybranka zbliża się do mnie wraz ze swoją kuzynką. Kiedy Były wystarczająco blisko towarzyszka Oliwki się odwróciła i ruszyła z powrotem za kulisy. Brunetka stała zdezorientowana i patrzyła na mnie.... ach jak ja kocham te jej niebieskie paczałki... Powoli do niej podszedłem i zaczęła się moja zwrotka. Patrzyłem jej w oczy i równocześnie wyciągnąłem z kieszeni niespodziankę dla niej i stanąłem przed nią. Rozciągnąłem bransoletkę tak aby było widać co na niej pisze i wtedy przyszedł moment w którym miałem zaśpiewać właśnie to co było na niej napisane „you stole my heart, With just one look” - (Ty kradniesz mi serce jednym spojrzeniem). Po różowych policzkach mojej wybranki spłynęła pojedyncza łezka którą od razu starłem. Dziewczyna wyciągnęła rękę a ja zapiąłem na niej ozdobę... Wyglądała tak pięknie... jej figurę podkreślała ta urocza sukienka z kokardą w moim ulubionym kolorze a na ręce miała to nad czym myślałem przez 2 miesiące, aż w końcu wymyśliłem.
  • Harry to jest piękne.. Kocham cię … - Powiedziała i złączyła nasze usta... Akurat miałem śpiewać więc kiedy chłopaki zobaczyli że aktualnie "jestem zajęty" Daddy przejął moją kwestię. W tłumie natychmiast było słychać oklaski i tak zwane „ochy i achy”. Kiedy się od siebie odsunęliśmy zauważyłem że wszyscy z zespołu patrzą na mnie.
  • Harry ocknij się. Prosiliśmy cię abyś wybrał piosenkę. - Powiedział do mnie Zeyn.
  • To niech będzie Little Things. - Powiedziałem do mikrofonu.
  • Więc gramy. Niall ? - Powiedział pytająco, zdezorientowany Lou......


    ------------------------------------------------------------------------------------------
    Kochane wielkie dzięki dla was za te 5 komentów pod ostatnim rozdziałam :) Mam z tego straszny zaciesz :) Dziękuję jeszcze raz za wszystkie komentarze i zapraszam do pisania swoich opini :) CZYTASZ - PROSZĘ CIĘ KOMENTUJ :) Jak się wam podobał rozdział ? Mam nadzieję że nie zawiodłam wszystkich którzy czekali na następna część ;) Pozdrawiam :)

piątek, 9 sierpnia 2013

Imagin 1D (cz.2)

- Louis, Lou - Krzyczałam i równocześnie nabierałam szybko powietrza. - Baranie złaź z tam tond !!! - Podniosłam głos ostatni raz i pozwoliłam aby śmiech mnie opanował. Ja i reszta zespołu tarzaliśmy się po ziemi widząc bruneta siedzącego na palmie kokosowej. Jego czuprynka tylko potęgowała moje porównanie go do małpy. Śmiałam się chyba najgłośniej ze zgromadzonych. Moja twarz była cała zapłakana ale to były zły tylko i wyłącznie spowodowane wybuchami śmiechu.
- Teraz mam tylko jedną prośbę. Powiedz że macie tu coś w rodzaju Straży pożarnej.... - Mówił piosenkarz z błagalnym spojrzeniem a ja kolejny raz nie potrafiłam zapanować nad śmiechem.
- Ja tam po ciebie nie pójdę, małpo jedna.... wszedłeś to zejdź.. - Odezwał się loczek kiedy opanował swoje napady śmiechu. Jako jedyny z nas w tym momencie wstał z podłogi. Podszedł do drzewa i zaczął nim trząść.
- Hazz !!! zwariowałeś ?!? - Krzyczał bezbronny małpiszonek siedzący na roślinie. W tym czasie ja zdążyłam się pozbierać i szybko podbiegłam do chłopaka.
- Harry zostaw bo zrobisz mu krzywdę... Lou myślałam że jako najstarszy powinieneś być najmądrzejszy albo chociaż najbardziej odpowiedzialny, a nie......- Mówiłam ale ktoś mi przerwał. Po tonacji głosu domyśliłam się że był to Malik, który stał za mną. Najwidoczniej też udało mu się zapanować nad "siłami natury".
- On ma to tylko na papierku.... W środku jest chyba młodszy od Majki... - Mówił z dość poważnym tonem ale po chwili nie wytrzymał i powrócił do wcześniejszej czynności....
- Dobra koniec tej sielanki !!!!! Idę po kogoś żeby ściągnęli ta małpę.. potrzebuję dwóch ochotników... a reszta pilnuje idioty żeby nie spadł... - Powiedziałam i  momentalnie zobaczyłam w górze dwie ręce. Blondyn i brunet ruszyli za mną do wioski. Reszta z nich miała pilnować się na wzajem żeby się nie pozabijali. Po mimo to że są strasznie zwariowani, przypadli mi do gustu. U nas tył potrzebny ktoś taki kto potrafiłby rozluźnić nawet najbardziej spiętą atmosferę. I po mimo tego że każdy z moich nowych przyjaciół miał inny charakter razem byli w tym mistrzami. Kiedy dotarliśmy do wioski poprosiłam kolegę żeby zabrał drabinę i pomógł mi załatwić całą tą sprawę. Towarzyszące mi chłopaki zaprali przedmiot z rąk Toma i skierowali się w stronę zajścia. Ja z obozowiczem ruszyłam za nimi i opowiedziałam mu co się stało. Podobnie jak my kiedy ujrzał piosenkarza siedzącego na palmie kokosowej nie opanował śmiechu.
 - Oj.. dajcie już spokój.. przynajmniej poznałem koleżankę.. - Powiedział z uśmiechem i wskazał na orangutana siedzącego obok niego.
- A z kąt wiesz że to jest akurat koleżanka ?!...   - Niall wyśmiał przyjaciela a twarz Lou przybrała taki odcień czerwieni jakiej u człowieka jeszcze nie widziałam.
- Dobra koniec cyrków.... złaź. - Powiedział Liam i przystawił drabinę do drzewa. Następnie nadepnął na ostatni stopień aby drabina miała lepszą przyczepność. Louis zaczął powoli schodzić w dół. Wszystko poszło bardzo szybko i bez zbędnych problemów. No prawie wszystko. Na trzecim stopniu od dołu muzyk potknął się i spadł głową na dół. No teoretycznie miałby leżeć na ziemi ale że jego przyjaciel nie zdążył się odsunąć to wylądował na nim. Wszyscy stojący obok strzelili sobie Face Plama. Oczywiście bez mnie by się nie obeszło więc było troszkę dużo tych gestów bo aż 5.
- Louis!!! co ja tu z poduszkę robię ?!? - Pierwszy raz od czasu pobytu chłopaków u nas słyszałam że Liam podniósł głos. On z natury był raczej spokojny i opanowany ale nie brakowało mu też poczucia humoru. Kiedy brunet wygramolił się z ciała brązowookiego ten popatrzył na niego z pod byka i ruszyli w moja stronę.  Z ich twarzy ani na moment nie schodziły uśmiechy.
- No to co teraz robimy ? - Zapytał Harry i równocześnie strzepał z barków przyjaciela resztki gliny. Bardzo podobał mi się ten gest ponieważ utwierdził on mnie w przekonaniu że choć sobie dokuczają, to i tak traktują się nawzajem jak rodzonych braci.
- Więc, teraz udamy się do szpitala. - Powiedziałam i podejrzewam że moja mina w tym momencie nie wyglądała zbyt zachęcająco ale w końcu nie przyjechali tutaj tylko po to aby się wygłupiać.
- Jasne, ty prowadzisz. - Powiedział Lou i zrobił ręką gest w stylu "pójdziemy za tobą nawet do piekła". Ruszyłam przed siebie. Szyłam przed szeregiem przysłuchując się rozmową chłopaków i co jakiś czas uśmiechając się sama do siebie. Kiedy dotarliśmy na miejsce moje oczy natychmiast się zaszkliły. Przypomniałam sobie jak byłam tu wtedy. Straciłam nad sobą kontrolę. Nagle przed oczami miałam całe to wydarzenie. Czułam że znowu zaczynam płakać. Widziałam tą wycieńczoną twarz. Czułam jej spojrzenie na sobie... Tak znowu mój umysł rozpamiętywał śmierć Majki. Kiedy się ocknęłam poczułam coś dziwnego. Ktoś mnie przytulał. Tak, ewidentnie tkwiłam w uścisku, ale w uścisku nie byle kogo. Przytulało mnie pięciu chłopaków. Pięciu wspaniałych młodych mężczyzn. Pięciu wrażliwych i przyjaznych muzyków. Piątka jeszcze nie dawno obcych mi mężczyzn, którzy teraz są moimi najbliższymi osobami. A pomyśleć że jeszcze cztery dni temu nasza znajomość się dopiero rozpoczęła.
- Chłopaki.. bo ja teraz tam nie mogę wejść... wejdźcie sami.. jak zapanuję nad sobą to do was przyjdę... - Powiedziałam i  delikatnie wyrwałam się z ich uścisku. Nawet nie miałam odwagi żeby spojrzeć im w oczy bo wiedziałam że to spowodowało by że bym się już do końca rozkleiła. Kiedy byłam trzy kroki od chłopaków słyszałam tylko ciche westchnięcia i odgłos kroków. Muzycy odeszli. Zostawili mnie samą zgodnie z moja prośbą. Moja podświadomość powoli zaczęła wracać o normy. Po mimo że myśli ciągle były w innym świecie i o innym czasie serce kazało im zejść na ziemię. Po przemyśleniu sobie wszystkiego czyli tego że muszę być silna, muszę stawić temu wszystkiemu czoła i godnie zaopiekować się małą Majką. Ruszyłam w stronę budynku. Wchodząc nie wiedziałam czego mam się spodziewać bo w końcu od czterech dni nie byłam tam ani przez chwilkę. To co tam zobaczyłam sprawiło że nie uwierzyłam własnym oczom...... 


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jak się wam podoba następna część ? Chcecie jeszcze dalsze części ?  Mam nadzieje że nie zawiodłam was slodziaczki :) Chciałam was poinformować że przez najbliższy czas rozdziały czy imaginy mogą być wrzucane nie systematycznie ponieważ mam problemy z internetem:( bardzo mnie to smuci ponieważ wiem że mogę stracić czytelników :( Jednak i tak dziękuję wam za wszystkie komentarze i proszę was komentujcie :) CZYTASZ - PROSZĘ CIĘ KOMENTUJ :)   Pozdrawiam wszystkich :)

Rozdział 38

Ja z dziewczynami zaczęłam się przygotowywać do wyjścia a chłopcy poszli oglądać telewizje. Połowa z was zapyta dlaczego my się zbieramy a oni leniuchują.. To proste my potrzebujemy minimum 30 min więcej niż oni aby ładnie wyglądać. Weszłam do mojego pokoju i otworzyłam szafę. Po 5 min zastanowień wybrałam niebiesko zieloną sukienkę sięgającą nad kolano z białą kokardką pod biustem. Położyłam sukienkę na łóżku i zajęłam się włosami. Zrobiłam sobie dwa warkocze i spięłam je z tyłu głowy. Następnie stwierdziłam że zrobię to co uwielbiam robić, a więc zaczęłam malować paznokcie. Wybrałam styl który ubustwiam. Wyjęłam 3 kolorowe lakiery i zaczęłam malować paznokcie. Efekt był taki że uzyskałam tak jakby pochyloną flagę Irlandii. Kiedy moje arcydzieło już wyschło zaczęłam ubierać sukienkę.... Kiedy byłam ubrana usiadłam przed lustrem aby zrobić lekki makijaż a wtedy do pokoju wszedł Niallerek.
  • Łał. - Powiedział i otworzył usta.
  • To że kobieta na co dzień nie ubiera się w sukienki nie znaczy że raz na jakiś czas nie może tego zrobić.... Nie podoba ci się ? - Po ostatnim zdaniu spuściłam głowę. Blondyn podszedł do mnie, chwycił mój podbródek, uniósł go ku górze i pocałował.
  • No nie podoba mi się. - moje oczy się zaszkliły. - Jestem zachwycony. - dokończył i znowu dał mi posmakować swoich ust.
  • To super ale daj mi dokończyć... a ty idź wziąć prysznic. - Powiedziałam a chłopak posłuchał mojej propozycji.
Perspektywa Oliwi
Siedziałam na krześle w naszym pokoju i malowałam paznokcie. Harruś właśnie brał prysznic. Ja miałam już na sobie ubraną piękna sukienkę. Postawiłam na prostą ale elegancką sukienkę. Gorset sukienki był wykonany z czarnego materiału w białe kropki a reszta z pięknej czarnej falbanki sukienka sięgała nad moje kolana a w miejscu połączenia góry zresztą był pomarszczony pomarańczowy materiał na środku z kokardą. Na paznokcie nałożyłam lakier w tym samym kolorze co kokarda. Następnie ułożyłam fryzurę mianowicie po prostu poprawiłam moja bombkę. Nie czekałam na Harolda tylko wyszłam z pokoju i skierowałam się do pokoju mojej Kuzyneczki.
Perspektywa Nialla
Kiedy wyszedłem z toalety ujrzałem Olkę i mojego aniołka, które siedziały na łóżku i o czymś rozmawiały.
  • Czy ja jestem w niebie, czy to piękne istoty niebieskie zstąpiły do mnie ? - zapytałem z nie udawanym zachwytem na ich widok.
  • Nie rób sobie z nas jaj Niall..... Możemy tak iść na ten koncert czy mamy się przebrać ? - zapytała Oliwia patrząc na mnie pytająco.
  • Dla mnie wyglądacie olśniewająco – Uśmiechnąłem się i ruchem ręki zaprosiłem dziewczyny na korytarz :) Zeszliśmy na dół gdzie czekała już Zerri. No muszę przyznać że płeć żeńska tego związku też się bardzo ładnie ubrała. Nie będę wam opisywał jej stroju bo się na tym nie znam ale jej sukienka była ładna i niebieskiego koloru. Po chwili po schodach zeszli Harry i Liaś. Każda z dziewczyn podeszła do swojego wybranka. Do mnie podeszła moja brunetka i położyła mi dłonie na bluzie. Dopiero teraz zauważyłem że ma pomalowane paznokcie na moje barwy narodowe. Oczami pokazałam jej na nie. Ona się uśmiechnęła a ja chwyciłem ją w pasie, podniosłem i okręciłem ją wokół mojej osi. Jako ostatnia w tym momencie ze swojego pokoju wyszła Klaudia. Podejrzewam że dziewczyny już z nią wcześniej gadały bo Gabi nie wytrzymała by bez gadania z nią. Była ubrana w dość normalny ale ładny strój. Miała na sobie chyba to się nazywa bokserka, na tym taka duża bluzka :P nie czepiajcie się mnie o to że nie umiem tego opisać ale jestem chłopakiem i nie znam się na kobiecej modzie . Na nogach miała bardzo ładne ozdobne rurki. Jej stopy ozdabiały piękne ciemno zielone balerinki. Po kilku Ohah i Ahah skierowanych w jej stronę poszliśmy do samochodu i reszta podróż zleciała nam w śmiechu. Kiedy dotarliśmy na miejsce zobaczyliśmy....... 


    ---------------------------------------------------------------------------------------------
    Podobał się ? piszcie swoje opinie :) CZYTASZ - PROSZĘ KOMENTUJ :) Dziękuję za wszystkie komentarze :) Pozdrawiam :) a imagin z całym 1d (kontynuacja) pojawi się jak będę miała wenę :) 

środa, 7 sierpnia 2013

Imagin z 1D (cz.1)

Imagin typu: fajnie wygląda to w mojej głowie może napiszę coś takiego :P Mam nadzieję że się spodoba :) Miłego czytania :)

  • Dalej, Maju dalej. Uda ci się... - Mówiłam patrząc na wyczerpaną twarz przyjaciółki. Natychmiast po tym usłyszeliśmy płacz dziecka. Uśmiech automatycznie pojawił się na moich ustach, ale moją rozpaloną twarz zaraz schłodziły zimne łzy. Nie były to łzy szczęścia, ale łzy rozpaczy, bezsilności. Nie potrafiłam pogodzić się z tym że powieki mojej najlepszej przyjaciółki są zamknięte, że już nie zobaczę tych jej pięknych zielonych oczu. Upadłam na podłogę nie zwracając uwagi na „pielęgniarki” stojące obok mnie i mojej wspaniałej Majki. Dałam upust emocją i w moim ojczystym języku wykrzyczałam jak bardzo nienawidzę życia. Była to jedyna rzecz którą mogłam zrobić. Po kilku minutach wstałam z brunatnej gleby i stanęłam nad ciałem Majeczki. Ostatni raz przytuliłam ją do siebie. Strumienie łez nadal lały się z moich oczu, ale musiałam ją przytulić, nie chciałam zostawiać jej bez pożegnania. Kiedy odeszłam od przyjaciółki, ruszyłam w stronę kobiety która trzymała potomka Majki.
  • Witaj wśród ludzi... Maju.. - Powiedziałam i uśmiechnęłam się przez łzy. Nie wyobrażałam sobie żeby dziecko mogło otrzymać inne imię, zwłaszcza że była to dziewczynka. Mała Majka była strasznie podobna do swojej mamusi. Te piękne zielone oczka i malutki nosek, te cieniutkie wargi i piękna brąz czupryna. Od pierwszego spojrzenia na małą, pokochałam ją. Bardzo cieszyłam się z tego że mogę się nią zaopiekować, ale z drugiej strony bolało mnie to że za dwa miesiące będę musiała ją zostawić. Niestety muszę wrócić do mojego kraju. Do moich obowiązków, do moich rodziców. Tak, za sześćdziesiąt dni moja misja tutaj się kończy. Moim obowiązkiem jest wrócić do domu, zostawić tą brązową glebę, ten piękny kontynent, tych wspaniałych, czarnoskórych ludzi, te wszystkie biedne dzieci... Kiedy skończyłam rozmyślać nad tym co będzie, ruszyłam z małą na rękach do „mojego” namiotu. Nie był on do końca mój bo mieszkał w nim jeszcze sześć osób. Nie przeszkadzało mi to ponieważ tamci ludzie tak samo jak i ja chcieli jak najlepiej dla wszystkich mieszkańców tego kontynentu. Usiadłam z małą na moim prowizorycznym miejscu do spania i nucąc jej kołysankę próbowałam ją uśpić.
  • Dziewczyny popilnujecie Majeczki ? Ja idę tylko sprawdzić co szef chciał. Jakby się obudziła to wołajcie. - Powiedziałam szeptem i powoli wyszłam z namiotu. Szłam przed siebie uśmiechając i witając się z każdym przechodniem. W momencie kiedy doszłam do dość dużego namiotu mojego szefa, uśmiechnęłam się sama do siebie i weszłam do środka.
  • O [T.I] fajnie że jesteś. I jak twoja przyjaciółka się czuje ? - Zapytał widząc mnie kierującą się w jego stronę.
  • Nie przeżyła. - Powiedziałam szybko ocierając spływające po mojej twarzyczce łzy pojawiające się na jej wspomnienie. - Ale myślę że mała Majka też odnajdzie się wśród swoich rodaków nie gorzej niż jej mamusia. - Po tym zadaniu lekko się uśmiechnęłam ale i tak nie mogłam powstrzymać bólu związanego ze stratą tak bliskiej mi osoby.
  • Oczywiście że tak. - Powiedział Alan, uśmiechnął się i podarował mi pocieszające spojrzenie. - Wezwałem cię tutaj bo będziemy mieli gości. Przyjadą tutaj aby pomóc nam zbierać na szczepionki i wodę dla mieszkańców Afryki. - Dokończył po chwili szatyn a w odpowiedzi usłyszał moje pytanie i zdziwioną minę.
  • Przepraszam że się tak wyrażę ale, co ja mam do tego ? - zapytałam zdezorientowana, bo w końcu to nie ja dowodziłam „armią białych ludzi” znajdujących się na tym terenie.
  • No, ze względu na to że to ty masz najlepszy kontakt z dziećmi to ty będziesz ich oprowadzać... a poza tym jesteś tu już trzy miesiące więc już wszystkich znasz.. - wytłumaczył a ja przytakując głową wyszłam z „pomieszczenia”. Pomimo to że nie wiedziałam kto będzie naszym gościem i tak domyślałam się że nie wyniknie z tego nic dobrego... Dni mijają nie ubłagalnie. Moje maleństwo rośnie jak na drożdżach. Uwielbiam patrzeć w te jej ogromne oczka przypominające jej mamusię. Tęsknię za nią ale chociaż tyle mogę zrobić dla małej. Mogę na jakiś czas zastąpić jej mamę. A jeśli chcę to zrobić muszę zapomnieć o tęsknocie jaką odczuwam i oddać się roli opiekunki... W końcu przyszedł dzień w którym miały nas odwiedzić gwiazdeczki. Wyszłam przed miasto z Majką na rękach, aby przywitać naszych nowych towarzyszy. Wysiadający z samochodu mężczyźni wcale nie wyglądali na rozpieszczone lalunie, których się spodziewałam. Byli to młodzi chłopcy, niezbyt wystawnie czy modnie ubrani. Kiedy mnie ujrzeli każdy z nich obdarował mnie i moją podopieczną wspaniałym uśmiechem. Podchodząc do mnie ustawili się w rządku.
  • Cześć maleńka.... Cześć....eee.... - Przerwałam brunetowi.
  • [T.I] – Powiedziałam i obdarzyłam do moim najpiękniejszym uśmiechem.
  • Liam. Miło mi cię poznać. - Chłopak znowu się odezwał i podał mi rękę. Po czym następny z chłopaków podszedł do nas.
  • Niall. - Powiedział blondyn i pokazał mi swoje białe ząbki a malutkiej dał całusa w jej chudziutką rączkę.
  • Harry... - Kolejny z zgromadzonych przedstawił mi się i moim oczom ukazały się urocze dołeczki chłopaka.
  • Zeyn. - Przedstawił się Mulat i dołączył do reszty stojącej obok nas.
  • A ja jestem Louis. - Powiedział ostatni i jako dżentelmen pocałował moją dłoń. Nie powiem że mi się to nie podobało, ale może było troszkę nie na miejscu....
  • A wszyscy jesteśmy członkami zespołu One Direction. - Powiedział loczek i puścił mi oczko. Zaskoczyło mnie to troszkę bo jak można podrywać dziewczynę która trzyma na rękach ledwo narodzone dziecko ? Temu tematowi nie poświęciłam za dużo moich myśli ponieważ ogóle wrażenie o chłopakach miałam dobre. Byli radośni, uśmiechnięci i wyglądali na uczynnych.. nie pozostało mi nic innego jak oprowadzić ich po wiosce i poznać ich bliżej............
    CIĄG DALSZY NASTĄPI



    --------------------------------------------------------------------------------------------
    I jak się czytało ? Jeszcze nie wiem ile będzie tego części ale jak będe miała wenę to będą następne :) to ile będzie miał części ten imagin zależy też od tego ile będzie komentarzy :) I czy w ogóle będziecie chcieli dalsze części :) Dziękuję za wszystkie komentarz i proszę o ich pisanie... CZYTASZ - PROSZĘ CIE 
    KOMENTUJ. Pozdrawiam :)


wtorek, 6 sierpnia 2013

Rozdział 37

Obudziłam się i zobaczyłam że Niall już nie śpi. Uśmiechnęłam się ale nie zmieniłam swojej pozycji.
  • Jak się spało mojej królewnie ? - Zapytał tym jego ciepłym i wspaniałym głosem.
  • A wspaniale bo w twoich rękach. - Odpowiedziałam i dałam mu krótkiego całusa.
  • Pójdziesz dzisiaj na nasz koncert ? Bo dziewczyny też idą... - Zapytał jednocześnie prosząc.
  • Jasne kochanie... będzie mi bardzo miło, ale nie muszę stać w tym piszczącym tłumie co ? - zapytałam zadowolonym lecz lekko błagalnym tonem.
  • Jasne że nie... będziesz za kulisami z resztą dziewczyn „Direction”. - Powiedział i pokazał swoje zawsze piękne ząbki.
  • Więc z chęcią się wybiorę, bo potem nie będę mogła bo już zaczynają się nam treningi.... ale może wstańmy już bo muszę ci jakiejś śniadanko zrobić, prawda ? - spojrzałam na Irlandczyka.
  • Jakbyś mogła to byś była moim największym szczęściem aniołku... - Powiedział romantycznie mój Irish boy i pocałował mnie w czoło. Kiedy wstałam i się ogarnęłam wyszłam z pokoju a mój kochaś brał prysznic. Szłam przed pokojem i zobaczyłam siedzących na dywanie Perri i Zeyna i całujących się namiętnie. Głosik w mojej głowie darł się i chciał powiedzieć słodkie oooooo ale się powstrzymałam bo wiedziałam że przerwałabym im tą wspaniałą chwilę. Zeszłam na dół a tam znowu słodcy zakochani ale tym razem musiałam im przerwać.
  • Sory Oliwka, ale musisz sunąć zadek z blatu bo mam zamiar robić śniadanko. - Powiedziałam a na twarzy miałam wyraz coś w rodzaju :D.
  • No to ja ci pomogę.. harruś weź idź się ubierz bo mamy gości.... założę się że Perri nie była by zadowolona że cię tak widzi a Zeyn to by cię chyba zabił jakby ona cię zobaczyła.... - loczek posłusznie udał się na górę. - to co dzisiaj gotujemy ? - zapytała podekscytowana.
  • Nie wiem.. myślałam po prostu o zwykłych tostach.... - oznajmiłam tłumiąc jej reakcję.
  • Aha ok :) wszystko co zrobimy będzie im smakowało.. a zwłaszcza twojemu romantykowi.... jak wam się układa bo ja ci na serio zazdroszczę tej sceny z tą grą.... to było takie romantyczne.... - mówiła bez przerwy (w miejscu gdzie są kropki oliwia przeciągała literki poprzednich wyrazów).
  • No moim zdaniem na razie jest fajnie.. cieszę się że odważył się zapytać.. - opowiedziałam i zaczęłyśmy robić jedzonko.... Po skończeniu „potraw” zwołałyśmy głodomorki i same jadłyśmy z nimi. Następnie zaczęliśmy powoli zbierać się do wyjazdu na koncert.....

    -------------------------------------------------------------------------------------------
    I jak wam sie podoba rozdział ? Mam nadzieje że was nie zawiodłam :) dziękuję za wszystkie komentarze i proszę piszcie swoje opinie bo nie macie pojęcia jak przyjemnie się pisze wiedząc że ktoś to czyta :) Pozdrawiam :)










Imagin Zeyn

Imagin z Zeynem dla Juli :) mam nadzieje że ci się spodoba :)

Weszłam na trybuny. Powoli rozglądałam się po pierwszym rzędzie aż w końcu wypatrzyłam mojego syna. Wiedziałam że pomysł Nathana aby zabrać go na mecz gwiazd nie będzie zbyt dobry. Wszystkie gwiazdy włącznie z The Wanted brały w nim udział. Zaczęłam schodzić po schodkach tym samym zbliżać się do mojego jedynego mężczyzny. Kiedy byłam praktycznie obok niego usłyszałam krzyk i zobaczyłam ciemność.......
Ciągle słyszę jakieś szepty ale boje się otworzyć oczy. Pamiętam tylko że chciałam zabrać synka... właśnie co się z nim stało >? to był najważniejszy powód tego że otworzyłam oczy. Niestety moje przypuszczenia były prawdziwe. Zobaczyłam biały pokój i pielęgniarki... tak byłam w szpitalu....
- Mamusiju, Mamusji, Nić ći nije jeśt ? - słyszałam słodki głos mojego cztero letniego Michałka.
- Tak słoneczko, chyba wszystko w porządku.. co się stało ? Nathan - Powiedziałam ucieszona jego widokiem i przytuliłam przyjaciela. 
- Dostałaś piłką  od jednego z debili z One Direction, tym samym rozwalając głowę na schodach.... teraz muszę zrobić ci test na to czy wszystko dobrze z twoją pamięcią.... - Powiedział i zaczął zadawać mi pytania.
- Ile masz lat ? 
- 19.
- jak się nazywa twój syn i ile ma lat ?
- 4 i nazywa się Michał.
- Kim dla Ciebie jestem ? 
- Jesteś dla mnie jedyną osobą na której mogę polegać, najlepszym przyjacielem, i ojcem chrzestnym mojego dziecka :) - Powiedziałam a brunet podszedł do mnie i mnie przytulił. Bardzo go kochałam ale jak brata.. nie chciałam żeby było między nami coś więcej niż miłość rodzeństwa.
- Mamuiju a znaś tiego pana ? - Zapytał Michałek i wskazał na mulata wchodzącego do mojego pokoju.
- To właśnie sprawca twojego pobytu tutaj. - Sprostował lekko wkurzonym głosem Nath.
- Mówiłem już że przepraszam... Nazywam się Zeyn i to ja niechcący udeżyłem panią piłką...- Odezwał się skruszonym głosem Zeyn.
- Nic się nie stało i nie mów do mnie per. pani bo staro się czuję. Jula. - Odpoweidziałam i szeroko się uśmiechnęłam, muszę przyznać że jak na rozpieszczoną gwiazdeczkę był bardzo przystojny i przyjaźnie wyglądał.
- Sory Julka ale ja muszę spadać.... odbiorę cię potem.... - Powiedział Nathan wychodząc z mojego "pokoju".
- To może ja cię odwiozę ? z twoim synkiem już się zaprzyjaźniłem a tobie jakoś muszę to wynagrodzić...... - Powiedział i podał mi rękę abym wstała. - A o głowe nie musisz się martwić bo lekarze powiedzieli że to była po prostu chwilowa utrata przytomności.- Powiedział i uśmiechnął nie promiennie. 
- ok. Jeśli to nie będzie kłopot.... - Powiedziałam bo nie wiedziałam czy dobrze robię zaprzyjaźniając się z nim. Bałam się tego bo nie chciałam się w nim zakochać.
- Jasne że nie kłopot. Choć odwiozę was.. Michał choć... - Powiedział i wyszliśmy ze szpitala. Cała droga do domu zleciała nam na rozmowach i wygłupach. Będąc przy nim cały czas się śmiałam ale byłam szczęśliwa. Kiedy dojechaliśmy, zaprosiłam chłopaka do domu.
- Ładnie się tu urządziłaś. - Powiedział do mnie Zeyn a ja odwzajemniłam jego zadowolenie.
- Mamuś, mamuś a pojedźiemy na basiem ? plose......- Mówił mój syneczek i ciągnął mnie za rękę.
- Miśku... nie dzisiaj... mamusia nie ma samochodu... - Próbowałam oprzeć się jego prośbom.
- No ale mamuś... obieciałaś... ploseeee - Synek nie odpuszczał...
- To ja was zawionę... oczywiście jeśli nie masz nic przeciwko... - Odezwał się Malik....
- Jasne czemu nie.... a masz wogólę czas ? - Zapytałam bo wiedziałam że muzycy często mają zapełniony kalendarz. Wiem to bo moja najbliższa osoba wykonuje właśnie ten zawód.
- Raczej tak.. tylko muszę powiadomić chłopaków...a znając ich to też będą chcieli jechać.. więc nie będziesz miała nic przeciwko jakbym ich też zabrał ? - zapytał a w jego oczach widziałam że nie jest do końca pewny swojej propozycji.... chyba bał się że powiem mu że nie...
- Tiak, Tiak wujku..... mamuśju, moge poźnać jeszte wujków ? - Prosił mały a ja byłam coraz bardziej nie pewna swoich decyzji....
- Kotku to nie są twoi.... - zaczęłam ale nie dane było mi dokończyć. 
- zostaw... niech mówi do nas jak chce... to zaszczyt słyszeć takie słowa z ust tak wspaniałej istotki...- Powiedział mulat i przytulił chłopczyka... i to był ten moment teraz to już byłam po uszy zakochana.... te jego piękne czekoladowe oczy... ten uśmiech.... ten głos który powodował że się rozpływam....tak ja na pewno jestem zakochana, ale czy to dobrze ?... 
- Halo Julka ? słyszysz ? - z rozmyśleń wyrwał mnie głos chłopaka.
- Tak, tak przepraszam. Zamyśliłam się... - powiedziałam mu prawdę.
- Ile czasu potrzebujecie ?- zapytał patrząc na maluszka który stał mu obok nogi i się serdecznie uśmiechał.
- Daj nam 20 min ? Tak Michaśu ? - Powiedziałam patrząc na uradowanego synka.
- Tiak mamusju. Pa wujku. - Powiedział i ruszył po schodach na górę. Ja pożegnałam się z muzykiem i poszłam do dziecka. Spakowaliśmy się i przebrałam małego. Po 15 min niebieski bus stał pod domem. Kiedy wyszliśmy z domu ujrzałam pięciu chłopaków. Podeszliśmy bliżej a Michał jak to Michał zaraz podbiegł do Zeyna i go przytulił.
- Cześć chłopaki :) jestem Jula :)- Powiedziałam i z uśmiechem na twarzy podeszłam do każdego z nich. 
- To jest Niall, ten wesoły. To jest Harry, ten uroczy. To jest Liam, ten mądry a ten ostatni, ten głupi to Louis lider zespołu. A mnie już znasz. - Powiedział mulat a każdy z kolejno przedstawionych chłopaków podchodził i się ze mną witał. 
- Ej a jia ?... Jia jeśtem Michał. - Powiedział mój synek a cały zespół zaśmiał się i zaczęli się mu przedstawiać.
- Ok. to jedziemy tak Michałku ? - Zapytał Liam. 
- Tiakkkk... - Krzyknął uradowany maluch i wbiegł do samochodu.
- Panie przodem.... - Powiedział Niall i wskazał na wnętrze pojadzu. Wsiadłam a za mną ruszyła reszta zespołu. Louis usiadł za kierownicą a towarzystwa dotrzymywał mu Harry. Reszta nie ogarniętych stworzonek siedziała z tyłu ze mną, znaczy Liam i Niall siedzieli za nami a ja Michałek i Zeyn siedzieliśmy "na środku" ( mam nadzieję że wiecie o co chodzi). Kiedy dojechaliśmy i zabraliśmy rzeczy, weszliśmy na basen. Podeszłam do kasy ale zaraz zostałam odciągnięta od niej.
-Ej no.. chciałam zapłacić... i zabrać „zegarki”.
-My płacimy... my zaprosiliśmy was więc my fundujemy... - Powiedział Harry i złapał Michałka za rękę.
-Choć Mimi .. idziemy do szatni.... - Powiedziałam do syna lecz na drodze stanęli mi dwaj ważniacy.
-On idzie z nami do szatni... nie pójdzie chyba do damskiej.... - Powiedział Lou.
-Dobra... ale Zeyn miej ich na oku.... - Zwróciłam się do chłopaka.
-Sory ale musisz sama ich pilnować bo ja nie idę na basen.. - Usłyszałam jego lekko ściszony głos...
-Ale jak to ? Jak ty nie idziesz to my też nie... - Powiedziałam stanowczo.....
-Wujku... plose.. choć.. mamusia njie odpjuści.... - Słyszałam głos mojego syna.... mówił prawdę bo nie miałam zamiaru odpuszczać.
-No ok...... - Usłyszałam te słowa a po nich nerwowe wypuszczenie powietrza chłopaka. Kiedy weszłam do szatni, straciłam z oczu moje słoneczko, więc jak najszybciej się przebrałam aby móc go pilnować od razu kiedy chłopaki wyjdą na teren pływalni. Stanęłam na brzegu i zaczęłam wpatrywać się w wodę. Łzy zaczęły spływać po mojej twarzy kiedy przypomniałam sobie jak zranił mnie mój były chłopak. Jak on mógł zerwać ze mną na basenie ?!
-UUU cóż to za pani z tak wspaniałą figurą... - Usłyszałam za sobą głos Harrego więc szybko wytarłam łzy z twarzy. Odwróciłam się i usłyszałam mnóstwo komplementów co do mojego ciała. Po chwili było widać tylko ogromny plusk wody i już czwórka chłopaków siedziała w głębokiej wodzie. Czwórka a Zeyn był z Michałkiem w basenie dla dzieci. Weszłam do ciepłej wody i podeszłam do moich rozbójników.
-Ok.. dzięki za niańczenie tego łobuziaka ale teraz możesz już iść sobie po pływać... - Powiedziałam do chłopaka.
-Nie dzięki.. zostanę tutaj... - Usłyszałam łagodny sprzeciw przyjaciela.
-Nie no.. ale ja naprawdę nie potrzebuję już pomocy... idź do wody... - Upierałam się przy swoim.
-No tylko że ja nie umiem pływać... - Powiedział mulat i spuścił głowę. Zrobił mi się go żal.
-Nic nie szkodzi :) może kiedyś cię nauczę... - Powiedziałam i posłałam mu oczko i wtedy stało się coś niezwykłego. Kiedy mój synek był na malutkiej zjeżdżalni Malik wpił mi się w usta. Całował mnie namiętnie a zarazem delikatne. Było by to wspaniałe gdyby nie dwie przeciwne temu rzeczy. Po pierwsze brakowało mi już powietrza a po drugie musiałam podejść do syna. Oderwałam się od chłopaka i jak gdyby nigdy nic podeszłam do Michałka. Widziałam że zawiedziony muzyk spuścił głowę i się odwrócił. Ja w tym czasie posadziłam dziecko na murku i podeszłam do romantyka od tyłu. Dwa delikatne uderzenia palcem o jego barki sprawiły że się odwrócił, a ja rzuciłam się na niego i zaczęłam oddawać jego poprzedni pocałunek. Na tym miłym geście zakończyła się nam przygoda z basenem bo skończył nam się czas i musieliśmy wyjść z wody. Chłopaki odstawili nas do domu a na drugi dzień rano stałam się dziewczyną Malika. :) 




------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jak wam się podobało ? Moim skromnym zdanie jest do dupy ale no..... Jula, jeśli ci się nie spodoba napiszę następny tylko muszę go wymyślić, ewentualnie napiszę kontynuację co może poprawi jakieś ogólne wrażenie na temat tego imagina. Komentujcie !!! Dziękuję za wszystkie komentarze :) Imaginy zamawiać możecie jak zawsze pod każdym postem albo  pod specjalnym do tego zrobionym postem :) Pozdrawiam i zachęcam do komentowania :)