piątek, 1 listopada 2013

Rozdział 67

Rozdział dedykuję Patrycji Horan :* Wielbię twoje opowiadanie <3 i dziękuję za komentarze <3

http://www.youtube.com/watch?v=t5Sd5c4o9UM jeśli to puścicie będzie świetny efekt :)
Perspektywa Klaudii
Bez wahania ruszyłam w stronę drzwi, a chłopaki zostali w salonie tylko Niall jakoś tak dziwnie krążył jakby chciał ze mną iść ale i tak w końcu został. Szybkim ruchem przekręciłam kluczyk. Pociągnęłam za klamkę i miałam wrażenie że chyba będę musiała pozbierać moje zęby z podłogi. Przede mną stało dwóch mężczyzn. Rzuciłam się w objęcia jednego z nich co spowodowało że spotkał się on z twardymi schodami naszego domu.
  • Kochanie.... tęskniłem.... - Usłyszałam ten wspaniały męski głos którego tak bardzo mi brakowało. Zaszklonymi i szczęśliwymi oczami spojrzałam na siatkarza.
  • Ja też... - Tylko tyle zdołałam powiedzieć. Delikatnie przejechałam palcami po jednodniowym zaroście Zibiego i wpiłam się w jego usta. To była chwila, na którą tak bardzo czekałam. Nie wiem jak długo trwał ten namiętny pocałunek ale czułam się wspaniale. Kiedy oderwałam się od bruneta podeszłam do jego towarzysza. Wtuliłam się w przyjaciela a zza pleców usłyszałam „idę po bagaże”. Nie zwracając na to uwagi kontynuowałam czynność.
  • Gdzie Gabcia ? .. muszę z nią pogadać.... - Usłyszałam głos bruneta.
  • Michał.. nie martw się.. znajdziemy ją... - Powiedziałam i o kilka sekund za późno ugryzłam się w język. Ciało sportowca zadrżało a w drzwiach pojawiła się postać jednego z muzyków.
  • To ty !!! Coś ty jej zrobił... !!!!! - Ten krzyk zapoczątkował serię ciosów Kubiaka, wymierzonych w blondyna. Chłopak upadł ale zaraz się podniósł. Z jego nosa wypłynął strumień jasno czerwonej krwi. Siatkarz widząc że niebieskooki nie zamierza się poddać wymierzył dość poważny cios w jego brzuch. Skulona ofiara opadła bezwładnie na ziemię.
  • Michał !! przestań !!! - Krzyczałam próbując odciągnąć mężczyznę od przyjaciela. Niestety mój plan zawiódł. Sama spotkałam się z kafelkami. Widząc że już chyba nic więcej nie pomoże krzyknęłam...
  • Louis!!! Zibi !!! pomóżcie..!!!! - Brunet spojrzał pytająco na mnie ale nie przestawał. Uderzał w skuloną postać chłopaka jak w worek treningowy. Zakrwawione ręce blondyna teraz już z trudnością zakrywały jego głowę i brzuch. Jego przeciwnik był zbyt silny i zbyt wściekły aby opłacało mu się jakoś sprzeciwić. Po około minucie od mojego wrzasku ręce bruneta zostały przechwycone przez mojego amorka. Zaraz po tym podszedł do mnie Hazza i wziął mnie na ręce. Kiedy wnosił mnie do domu widziałam że Liam już zabrał Niall. Z dość dużą pomocą przyjaciela blondyn powoli szedł. Loczek posadził mnie na fotelu i kucnął przede mną.
  • Chcesz może lodu ? - Zapytał troskliwie przeszywając mnie wzrokiem.
  • Nie dzięki.. lepiej zajmij się Niallem.. pomóż Liamowi.... on może mieć jakieś urazy wewnętrzne... - Odpowiedziałam i lekko się uśmiechnęłam. Widok zwiniętego w kłębek, bezbronnego dwudziestolatka, przerażał mnie. Jak Dziku tak mógł... ooo o wilku mowa. Do pokoju wkroczyli siatkarze. Za Kubiakiem, krok za krokiem trzymał się Bartman. Być może mój misiek nie chciał żeby powtórzyła się sytuacja sprzed chwili. Brunet ruszył w kierunku kanapy, na której został położony pobity przez niego muzyk. Kiedy już prawie stał przed nią napotkał na swojej drodze, niechciane przeszkody. Przed nim stanęło dwóch przyjaciół blondyna. Oboje napięli swoje mięśnie rąk i stworzyli taką jakby barierę ochronną.
  • Nie podchodź do niego... - Odezwał się loczek...
  • Po co wy się w ogóle wtrącacie ? - Zapytał Kubi a ja nerwowo zaczęłam szukać oczami Nialla.
  • Po co chcesz zrobić a raczej robisz mu krzywdę ? Co ci to da ? - Zapytał podejrzliwie pasiasty.
  • Lepiej zejdźcie mi z drogi... - Wstałam z miejsca i obeszłam kanapę. Uklękłam obok chłopaka mojej przyjaciółmi i spojrzałam na mojego. Zbyszek lekko skinął do mnie głową i zwrócił swój wzrok na kumpla.
  • Stary wyjdź stąd.........

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Co teraz będzie ? 
Podobają się wam rozdziały ? 
CZYTASZ ? - PROSZĘ CIE KOMENTUJ !!!
8 komów i nexxt :) 
Co do imaginu :) będzie kolejna część jak ją napiszę bo akuratnie krucho u mnie z czasem więc musicie mi dać czas :) a no i szybkość napisania go zależy o tego jak będziecie komentować :) 
Prośba nie wklejajcie jednego komentarza po 3 razy bo tu nie o to chodzi :)
Jak podoba się nowa opcja z komentarzami ? myślę że jest lepsza niż poprzednia ale to czy zostanie zależy od was :*
Pozdrawiam 

poniedziałek, 28 października 2013

imagin z Niallem cz.10

Rozdział dedykuję pewnej wyjątkowej osobie :) Liczę na to że ona zajarzy że chodzi właśnie o nią :P :)
Basiu :) wierzę w ciebie :) wierzę że dasz radę :)
I kiedyś spotkasz kogoś takiego, kto będzie dla ciebie taką podporą jak Zayn :)
Nadałam bohaterce twoje imię... jak widzisz... nie był to jedyny powód (nie chciało mi się już pisać cały czas [T.I] ) nie był jedyny, ale był główny :) 
miłego czytania :) :* 

Oszołomiona zwinęłam się w kłębek. Byłam wściekła i to był błąd. Głód powrócił. Chociaż łudziłam się że tak nie będzie, był dwa razy silniejszy. Moje ręce zaczęły się trząść. Obraz z ogromną prędkością tracił ostrość. Postacie stojące przede mną stawały się niewyraźne aż były prawie niewidoczne. Jak najszybciej zerwałam się z ziemi. Zawróciło mi się w głowie i upadłam. Upadłam ale prosto w czyjeś ramiona. Zdezorientowana odwróciłam głowę. A no tak... przecież cały czas jestem w jednym pomieszczeniu z tymi idiotami. Otworzyłam usta. Po mimo ogromnych chęci nie mogłam nic powiedzieć. Moje gardło odmawiało mi posłuszeństwa. A z resztą nie tylko ono. Żadna z moich części ciała mnie nie słuchała. Chciałam podnieść rękę i odepchnąć ode mnie Zayna. Zrobiłam to. "Jeśli mogę go odepchnąć to mogę uciec". Świadoma moich możliwości ruszyłam w stronę drzwi. O dziwo mój wzrok podporządkował mi się i wyostrzył. 
- Basia ! - Krzyki które słyszałam za plecami nic nie dały. Wybiegłam z pomieszczenia. Dostałam się na jakiś korytarz. Nie wiedząc gdzie jestem ruszyłam do przodu. Podbiegłam do jakiś drewnianych drzwi z dużymi oknami. Biło z nich ostre światło więc domyśliłam się że tam jest moje upragnione wyjście. Bez zastanowienia pociągnęłam za klamkę. Nie myślałam że konsekwencje tego będą tak duże. Oślepiona jasnym słońcem potknęłam się. Uderzyłam i sturlałam się po trzech schodkach prowadzących do domu. Moja głowa. Ona była rozbita. Krew spływała mi po łukach brwiowych. Otarłam ją, ale to nic nie dało. Podniosłam drugą rękę i poczułam przeszywający mnie ból. Chciałam wstać ale nie czułam nóg. Podniosłam głowę tak jak myślałam  nie wytrzymałam uczucia, które dało się wtedy odczuć. Poddałam się. To ten moment. Umieram. Moje życie się kończy a nikt o tym nie wie. Jeśli miałabym zostać na tym świecie już dawno stałabym na nogach. Czerwona, gęsta ciecz zalała moje oczy. Już nie walczyłam z opadającymi, skalnymi powiekami. Poddałam się. Pokonana, zdradzona, zawiedziona, znieważona, nieprzytomna........................................................................................................................................
- Co ty robisz ?
- Ocieram jej krew.
- Zayn zrobisz jej krzywdę.
- Ty zrobiłeś jej większą.... jak ty mogłeś aż tak ją zranić ? Widzisz co narobiłeś !
- Zamknij się !
- Nie drzyj się po mnie !
- Spieprzaj !
- Zamknąć japy !
- Głośniej się nie da ? - Odezwałam się w połowie przytomnym głosem. Wszyscy zamilkli... Ciekawe gdzie Ci debile mnie zabrali ? Co ja robię na kolanach jednego z nich ? Otworzyłam oczy i od razu zauważyłam że jestem w samochodzie. eee ? Jak to w samochodzie ? Co oni ze mną robią ? Wystraszona i zdezorientowana, odwróciłam głowę w tył. Spotkałam się z uśmiechem trzymającego mnie mulata.
- Ile razy jeszcze mnie porwiecie ?! - Tym razem dość porządnie podniosłam głos. Oczywiście jak to we wszystkim co robię, musiałam tego pożałować. Czułam jakby moja głowa miała zaraz rozsypać się na kawałki. Gwałtownie chwyciłam się za skroń. Oczy wszystkich oprócz kierowcy, były skierowane na mnie a w nich było widać różne uczucia. U Liama zauważyłam ogromne współczucie. To w jaki sposób przeszywał mnie wzrokiem, wzruszało mnie. Spojrzenie loczka było zupełnie inne, jakby chciał powiedzieć że mnie nienawidzi że mną gardzi. Widząc to speszona odwróciłam wzrok. Padło na Nialla. Na nim moje tęczówki znalazły punkt zaczepienia. Jego oczy były jak zawsze niewinne. Patrzył na mnie jak grzeczny chłopak, którym już nigdy dla mnie nie będzie. Miałam wrażenie jakby chciał zmienić moje przeczucia co do niego. Niestety nie udało mu się.
- Przepraszamy.. nie chcieliśmy cię obudzić. Wiesz że spadłaś ze schodów ? - Pytanie wypowiedziane przez Malika całkowicie zbiło mnie z tropu.
- Wiem że spadłam. Ale nadal nie wiem co ja tutaj do jasnej cholery robię !
- Spokojnie. Pogorszysz tylko swój stan.
- Och tak ? A co cię to w ogóle obchodzi ? Zostań sobie lepiej w tym swoim gwiazdorskim świecie. To jest świat ironii. Mój świat. I niech taki pozostanie. A wy lepiej mnie zostawcie. Nie potrzebne mi kolejne pięć problemów. Wystarczą mi te które mam. Wysadźcie mnie.
- Ale...
- Masz zamiar jeszcze się ze mną kłócić ?.... Proszę was.... Mam go dość.... - Przerwałam blondynowi. Nie miałam już siły na kłótnie. Brunet zgodnie z prośbą zatrzymał samochód. Pobocze na którym stał  nie było zbyt szeroki. Dookoła drogi było mnóstwo trawy i wspaniałe, ogromne pola. Wygramoliłam się z pojazdu,A za mną wysiadł Zayn. Stanęłam na nogi, Ale bez jego pomocy bym tego nie zrobiła. Przeprowadził mnie przez pobocze i szedł w pole. Kiedy byliśmy jakiś spory kawałek od jezdni, wyrwałam mu się i usiadłam na trawę.
- Co ty odwalasz ? Wracaj do nich. Czekają na Ciebie.
- Wiedzą że nie wrócę.
- Dlaczego ?
- Bo nie zostawię Cię samej.
- Zayn.. prawie mnie nie znasz....
- Ale nie zasłużyłaś na takie cierpienie.
- Daj mi pomyśleć.
- Myśl nie przeszkadzam.
Usiadł obok mnie. Znowu poczułam coś mokrego na czole. Schyliłam głowę chcąc to ukryć. Niestety zauważył. Delikatnie podniósł mój podbródek do góry. Otarł krew i położył dłoń na mojej. Odwróciłam głowę w jego stronę. Patrzył prosto w moje oczy. Nasze twarze niebezpiecznie się do siebie zbliżyły. Czarnowłosy wpił się w moje usta nie pytając o zgodę. Całował wspaniale. To co wtedy poczułam było lepsze od narkotyków. Było lepsze od tego wirowania w głowie i kolorowych przestrzeni. Od samo narzucających się przekleństw i bajkowego widoku na świat. Po prostu było piękne.Odwzajemniłam pocałunek ale po chwili go przerwałam.
- Przepr....
- Nie zostawiaj mnie.. proszę....
- Nigdy.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jak się podobało ?
Będą komy ? :P
i teraz wyzwanie dla was :)
skoro chcecie mieć kolejną część... musi być uwaga !!! 10 komów !!! jak tyle ich napiszecie to to będzie chyba rekord :P
Dlaczego tak dużo ? bo takie imaginy się wyjątkowo ciężko pisze.. i muszę mieć do tego wenę :)
Hehe :P zobaczymy ile wam to zajmie :*
CZYTASZ ? - PROSZĘ CIĘ KOMENTUJ :)
Pozdrawiam

Rozdział 66

Perspektywa Nialla
Otworzyłem szerzej oczy i ruszyłem w stronę worka. Gwałtownie chwyciłem za sznury i rozciągnąłem otwór. Co było w worku ? Normalnie nie uwierzycie... Jakaś brunetka. Chuda, blada.. o boże..... to chyba Klaudia. Bez słowa przerzuciłem sobie ciało dziewczyny przez ramię i ruszyłem w stronę wejścia do domu. Liam przed biegł nas i otworzył drzwi. Kiedy byłem w salonie położyłem dziewczynę na dywanie i spojrzałem na Liama. Wstałem a on uklęknął przed dziewczyną i dotknął jej bladych dłoni. Poszedłem po nóż do kuchni. Wybrałem pierwszy lepszy i podałem go brunetowi. Chłopak rozciął linę i odwrócił ciało brunetki tak aby leżało na plecach. Brunet nachylił się nad klatką piersiową dziewczyny po czym się podniósł.
-Chyba żyje.... próbować ją obudzić ? - Zapytał przeszywając mnie wzrokiem.

  • Jeśli ci życie miłe to nie radzę...... - Odpowiedziałem uśmiechając się do niego... Li przejechał dłonią po twarzy dziewczyny i nagle się nad nią pochylił. Nie wiedziałem o co chodzi więc stwierdziłem że muszę zmienić punkt widzenia. Przesunąłem się tak aby stać po ich prawej stronie i rzuciłem się na brunetkę i przyjaciela ? Dlaczego ? To proste i to też było powodem tego że muzyk pochylił się nad Klaudią. Dziewczyna miała zamknięte oczy ale nie potrzebowała wzroku by trafnie dusić Daddy'ego. Ścisnąłem nadgarstek dziewczyny a ona wypuściła swoją ofiarę z zabójczego uścisku po czym otworzyła oczy. Liam dysząc upadł na ziemię.
  • Nic ci nie jest Klaudiu ? - Zapytałem patrząc w przerażone oczy dziewczyny.
  • Co się stało ? Co z tobą Liam ? - Pytała patrząc raz na mnie raz na niego.
  • Wyjdzie z tego... Co się stało ? - Chciałem w końcu dowiedzieć się co zaszło kiedy mnie przy nich nie było.
  • Porwali nas... porwali Zayna... Gaba ich wkurzyła.... Boże.... - Mówiła zamyślając się jakby próbowała sobie przypomnieć co i jak. Poszkodowany już powoli przywracał sobie stabilny oddech i patrzył zaciekawiony na brunetkę.
  • Gdzie Gabi ? - Zapytałem kiedy dotarło do mnie co powiedziała Klaudia. Nerwowo przeczesałem rękami włosy i przeleciałem wzrokiem po zgromadzonych. Towarzyszący mi przyjaciel też ledwo panował nad emocjami. Brunetka dalej patrzyła pustym wzrokiem w ścianę.
  • Mówili że... nie jestem im potrzebna... - Siatkarka przerwała i wytarła swoje oczy. - Chcieli.... - Zaczęła ale usłyszeliśmy kroki. Z góry zszedł Harry zresztą bandy.
  • Klaudia !!! - Krzyknęła Oliwia i podbiegła do dziewczyny. Tuliła ją i tuliła. Chłopaki też do nas podeszli i stanęli obok Liama.
  • Dobrze że jesteś... Gabcia też jest tak ? - Zapytała kuzynka mojej dziewczyny a ja nerwowo się odwróciłem. Nie chciałem patrzeć jej w oczy. - Tak ?! - Dziewczyny dopominała się o odpowiedź.
  • Nie ! - Podniosłem głos – Nie..... - Tym razem mój głos się załamał. Ze spuszczoną głową z powrotem się odwróciłem. Poczułem kogoś w moich ramionach. Szybko podniosłem wzrok i ujrzałem tulącą się do mnie Klaudię. Pogłaskałem ją po włosach.
  • Wszystko będzie dobrze.... - Powiedziałem a dziewczyna odsunęła się ode mnie i stanęła obok Oliwi.
  • Wiemy chociaż gdzie może być ? Albo co się z nią stało ? - Zapytał loczek i patrzył to na mnie, to na Liama to na Siatkarkę.
  • Nie wiemmm... - Powiedziała znowu brunetka a jej dolna warga zadrżała...
  • Mała.. nie zamartwiaj swojej szczapatej główki... - Pocieszył ją Lou..
  • Mała”... jestem od ciebie o przynajmniej 10 cm większa.... i czy ty właśnie powiedziałeś że mam brzydką fryzurę ? - Zapytała patrząc na niego...
  • Czy ty nawet w tak dramatycznej chwili nie potrafisz zapanować nad swoim chamskim charakterem ? - Brunet znowu się odezwał ale tym razem słychać było w jego głosie nutkę pretensji...
  • Dajcie spokój.... - Skomentował ich Liam a w naszych uszach rozbrzmiał dźwięk dzwonka....
    --------------------------------------------------------------------------------------
    Jest rozdzialik....
    I jak ? 
    Podobał się ? 
    8 komów i nexxcik :* 
    Co do imaginu z Niallem to mam go połowę... musicie zrozumieć że mam szkołe.. rozdziały piszę już prawie na bieżąco i je wrzucam, więc nie mam czasu na dodatkowe rzeczy.. zwłaszcza że wczucie się w rolę naćpanej nastolatki nie jest takie proste jak się wydaje... więc dajcie mi skończyć i dopracować tą część... jak ją napiszę wrzucę :) obiecuję :)
    CZYTASZ ? - PROSZĘ CIĘ KOMENTUJ ! 
    Pozdrawiam 

sobota, 26 października 2013

Rozdział 65

Perspektywa Liama
Patrzyłem pustym wzrokiem przez okno i rozmyślałem nad tym jaki sens ma moje życie. Bo niby jest ono piękne ale jest w nim tyle nieszczęść....
Kiedy już miałem zacząć zastanawiać się nad tym czy miłość istnieje, z mojego stanu zadumy wyrwał mnie huk.
Zwróciłem głowę w stronę przyjaciółki. Od razu kiedy ją zobaczyłem wiedziałem co się stało. Przez to że Hazza przyspieszył, jego już prawie śpiąca dziewczyna miała czołowe zderzenie z fotelem przed nią. Brunetka lekko się otrząsnęła i położyła się na fotelu. Tym razem zrobiła to tak aby już nic nie mogło jej podnieść czy przesunąć...
Nawet nie wiem kiedy podjechaliśmy pod nasz dom. Zdziwiło mnie to że Loczek strasznie się spieszył. Nie wiedziałem co jest tego przyczyną ale uważnie obserwowałem przyjaciela. Kiedy brunet uporał się z pasami wybiegł z samochodu i ruszył w stronę drzwi. Chcąc nie chcąc ruszyłem za nim. Widziałem że Harry nie daje sobie rady z drzwiami więc wyjąłem mu klucz z ręki i bez pytania otworzyłem drzwi. Tym razem to ja wszedłem pierwszy i przeczesałem wzrokiem cały salon. Nie było w nim nic dziwnego. Spojrzałem na przyjaciela, który widząc mój wzrok ruszył po schodach na górę. Zaczynałem mieć dość tego że nie wiedziałem czego szukaliśmy. Kiedy postawiłem nogę na ostatnim schodku zrozumiałem o co chodzi. Ruszyłem w stronę blondyna po drodze przewracając Harrego. Ukląkłem przed śpiącym na podłodze przyjacielem. Obok niego stała rzucająca się w oczy butelka z alkoholem. Twarz głodomora była cała blada. Delikatnie dotknąłem jego policzka co spowodowało że jego dłoń się otworzyła. Z chudych palców chłopaka wypadło pudełeczko. Poczułem oddech Loczka za mną ale i tak chwyciłem leżący na podłodze przedmiot. Kiedy zacząłem czytać zaparło mi dech w piersiach. Czy ten debil naprawdę chciał zginąć ? On się zabił ? Krzyczałem w sobie. Po wyrazie twarzy Loczka można było dowiedzieć się tego samego. Przyjaciel nerwowo wyrwał mi z ręki opakowanie i już po drugiej stronie pokoju leżały rozsypane tabletki usypiające. Usłyszałem trzask drzwi i szybkie kroki. Zaraz po tym w pokoju zobaczyliśmy Louisa i Oliwię. Pięść Lou zacisnęła się jakby na znak złości. Loczek schował twarz w dłoniach a brunetka uklękła obok mnie. Dziewczyna przejechała palcami po głowie już dawno śpiącego głodomora. Po jej twarzy spłynęła pojedyncza łza. Nie chcąc przyglądać się temu zajściu ostatni raz chwyciłem rękę przyjaciela. Jak najmocniej mogłem ścisnąłem dłoń Niallera. Po moim policzku spłynęła łza podkreślająca rysy mojej lekko rozwścieczonej twarzy, a następnie rozluźniłem uścisk. Już miałem puszczać rękę niebieskookiego kiedy coś poczułem. Wcale nie było to moje nadwyrężone serce. Ręka blondyna poruszyła się w mojej a jego zimne powieki się podniosły. Patrzył na nas jak na głupich a towarzysząca nam dziewczyna rzuciła się mu w ramiona. Chłopak wstał a wtedy podszedł do niego jeden z brunetów. Przywarł jego ciało do ściany i krzyczał:

  • Ty naprawdę chciałeś się zabić ? Aż takim debilem jesteś ? - Po tych słowach położyłem rękę na ramieniu Louisa aby dać mu do zrozumienia że ma troszkę spuścić z tonu.
  • A co ja takiego niby zrobiłem ? - Pytał zdezorientowany i przestraszony Niall.
  • Ty się jeszcze pytasz!!...
  • Lou daj mi z nim pogadać.... - Przerwałem mu... Wiedziałem że prędzej czy później nie wytrzyma.. - Powiedz mi co ci przyszło do głowy żeby zapijać środki usypiające wódką ?! - Może i podniosłem głos ale starałem się być delikatny.
  • A czy ja coś takiego zrobiłem ? Nie wziąłem ani tabletek ani nic nie piłem... - Bladoskóry wyswobodził się z uścisku bruneta i wyszedł z pokoju. Biegł po schodach a ja za nim. Kiedy byłem na parterze widziałem że Niall wyszedł z domu. Ruszyłem za nim. Zastałem go siedzącego na schodach. Przyjąłem tą samą pozycję co on i spojrzałem na niego.
  • Dlaczego myśleliście że.....
  • Niall ja przepraszam.. nie powinniśmy... ale byłeś taki blady... taki nie podobny do ciebie.... - Mówiłem ale widziałem że przyjaciel unika kontaktu wzrokowego ze mną.
  • Dobra.. macie chociaż jakieś wieści ? - Zapytał i dopiero teraz spojrzał mi w oczy. Były w nim iskierki nadziei.
  • Niestety nic nie wiemy... Chodź obejdziemy dom.. - Zaproponowałem i wstałem z miejsca. Niebieskooki zrobił to samo i ruszyliśmy na obchód domu. Rozmawialiśmy o dawnym życiu kiedy przed nami pojawiła się jakaś postać, a raczej my podeszliśmy do czegoś........
    ---------------------------------------------------------------------------------------
    Cześć wam miśki :)
    Podoba się ? 
    Jakieś pomysły co będzie dalej ? :P 
    CZYTASZ ? - PROSZĘ CIĘ KOMENTUJ ! 
    7 komów i będzie nexxcik :)
    Chcecie jeszcze ten imagin z Niallem ? 
    Pozdrawiam :D 

środa, 23 października 2013

Rozdział 64

Perspektywa Harrego
Drzewa... Stojące jak słupy.. Rośliny nie zdające sobie sprawy z tego jaki stres teraz przeżywałem.. Nie wiem dlaczego się na nich skupiłem ale akurat teraz, to one tyły obiektem mojego zainteresowania... Powoli odwróciłem głowę w stronę Louisa. Mój wzrok zatrzymał się na twarzy przyjaciela. Był skupiony. Ale nie tylko. Jego skupienie było pomieszane ze smutkiem i złością. Brunet nerwowo ściskał kierownicę i dociskał pedał gazu. Nie miałem zamiaru zwracać mu uwagi. Mi też zależało na czasie więc nie poświęcając większej uwagi pośpiechowi przyjaciela przeniosłem wzrok na bruneta siedzącego z tyłu samochodu. Chłopak patrzył przed siebie pustym wzrokiem. W jego oczach dostrzegłem jednak coś wyjątkowego. Było w nich widać iskierki. Płomienie które informowały mnie o tym że Liam jest wyjątkowo rozdrażniony. Przez chwilę przeszła mi przez głowę myśl żeby wyciągnąć go z transu, ale zaraz się jej pozbyłem. Odwracając głowę w stronę jezdni wróciłem do mojej pierwszej pozycji. Słupki postawione po bokach jezdni przelatywały obok samochodu z prędkością światła. Nasz kierowca jechał już bardzo szybko. Patrzyłem przed siebie kiedy poczułem że tracę przyczepność. Poleciałem do przodu ale pasy powstrzymały moje ciało przed niebezpiecznym uderzeniem. Dopiero po jakimś czasie kiedy zacząłem z powrotem trzeźwo myśleć zorientowałem się co było przyczyną mojej chwilowej utraty panowania nad sobą. Zderzyłem się z tapicerką ponieważ Louis bardzo gwałtownie i z ogromną szybkością wszedł w zakręt, który znajdował się przed domem cioci Oliwi.
Nie czekając aż muzycy zaparkują samochód wybiegłem z pojazdu. Bez pukania otworzyłem drzwi i ruszyłem do środka. Przeczesując każdy pokój wzrokiem, poszukiwałem mojej zguby. Poczułem ogromną ulgę kiedy wbiegając do salonu ujrzałem dwie brunetki siedzące na kanapie. Powoli, próbując się opanować podszedłem do kobiet. Jedna z nich, nie wiedząc jak na się zachować po prostu wstała. Patrzyłem w jej zdezorientowane niebieskie oczy, a moje ręce całe się trzęsły. Nic nie powiedziałem tylko ją przytuliłem. To wyrażało więcej niż tysiąc słów pasujących do tej sytuacji. Dziewczyna tuliła mnie bardzo namiętnie. Czułem się jakby jej ramiona nie mogły się mną nacieszyć. Kiedy rozłączyłem nasz uścisk jeszcze raz spojrzałem jej w oczy. Jej spojrzenie w ogóle się nie zmieniło, ale dla nie których nie zręczną ciszę przerwało dwóch chłopaków. Jeden miał w ręce torebkę a drugi telefon.
  • Wracamy ? - Zapytała Oliwia na co przytaknąłem jej głową. Ciocia dziewczyny przytuliła ją i wyszliśmy z jej mieszkania. Bez żadnych wyjaśnień wprowadziłem niebieskooką do pojazdu i zamknąłem za nią drzwi. Okrążyłem samochód i usiadłem za kierownicą. Kiedy reszta moich towarzyszy zajęła miejsca ruszyłem z piskiem opon. Nie jechałem bezpieczniej czy wolniej niż mój poprzednik ale jakoś czułem się pewniej kiedy to ja panowałem nad autem. Dla większości osób szybkość z jaką teraz się przemieszczaliśmy była niewyobrażalna ale dla mnie teraz liczyła się każda sekunda. Wiedziałem że muszę panować nad sobą i nad moimi myślami aby się w nich nie zatracić. Nie mogłem narazić moich pasażerów, więc zacząłem szukać czegoś na czym mógłbym się skupić. Moje przeszywające spojrzenie znalazło oparcie w posturze szczupłej brunetki. Może nie było tego po mnie widać ale wtedy gdy ją zobaczyłem miałem ochotę skakać z radości. Patrzyłem w lusterko i przyglądałem się dziewczynie ale nie trwało to długo. Patrząc na nią automatycznie przypomniałem sobie o jej kuzynce, tym samym o Niallu. Dopiero teraz dotarło do mojej kory mózgowej że zostawiliśmy go samego w domu. Nawet jeśli wykluczylibyśmy to że sam sobie mógł coś zrobić, to zostało nam przecież jeszcze to że ktoś mógł go napaść. Nerwowo nadepnąłem pedał gazu nie zwracając uwagi na konsekwencje tego ruchu...

    ---------------------------------------------------------------------------------------
    Wrażenia ? 
    Podobało się ? 
    Co będzie dalej ? :P
    CZYTASZ ? - PROSZĘ CIĘ KOMENTUJ !
    7 komów i nexxcik :) 
    Pozdrawiam wszyskich :)

piątek, 18 października 2013

Rozdział 63

Perspektywa Liama
Kiedy zobaczyłem Nialla w drzwiach, kamień spadł mi z serca. Chłopak wszedł do środka ale zachowywał się co najmniej dziwnie. Razem zresztą stojących obok mnie przyjaciół przerwaliśmy rozmowy i zaczęliśmy przyglądać się Irlandczykowi. Roztrzęsiony blondyn chodził po pokoju. Nie chodził normalnie tylko tam i z powrotem i nachalnie wpatrywał się w podłogę. Po krótkiej chwili oparł się o tył sofy i zjechał na dół. Patrzył przed siebie. Spokojnie ruszyłem w jego stronę i uklęknąłem przed nim. Spojrzałem w jego zakłopotane i smutne oczy. Nie musiałem długo czekać aż się odezwie.
  • Olka nadal jest u ciotki ? - Zapytał patrząc na Harrego, który twierdząco pokiwał głową. - To napisz jej że przyjedziemy po nią.... - Skończył zdanie i spuścił wzrok.
  • Niall gdzie byłeś ? - Pytał loczek ale nie usłyszał żadnej odpowiedzi.
  • Nialler co się stało..? - Louis też nie miał zamiaru odpuścić. Niebieskooki ani na moment nie przeniósł wzroku z punktu przed sobą.
  • Niall gdzie jest Gabrysia ? - Zapytałem bo podejrzewałem że w tym tkwi problem. Wiedziałem że z żadnego innego powodu chłopak by tak nie cierpiał.
  • Godzinę temu wyszła razem z Klaudią z treningu pod pretekstem pilnej sprawy..... później nikt ich nie widział.....- Powiedział chłopak a przy drugim zdaniu jego głos odmówił mu posłuszeństwa, i lekko się załamał. Przeniosłem swój wzrok na resztę zespołu. Lou patrzył z niedowierzaniem w postać siedzącego na ziemi chłopaka a Harry patrzył na mnie jakby zobaczył ducha. Z powrotem zwróciłem uwagę na siedzącego obok mnie głodomora ale tym razem zastałem go w innej pozycji. Chłopak wstawał. Kiedy był już całkowicie wyprostowany skierował się w stronę schodów.
  • Niall... nie martw się znajdziemy ich... - Powiedziałem widząc załamanego przyjaciela. On odwrócił się i smutnie się uśmiechnął, a następnie zniknął z pola mojego widzenia. Harry wyciągnął komórkę i zaczął pisać sms'a. Lou w tym czasie skierował się do kuchni a ja za nim.
  • I co teraz ? Mają trzech zakładników..... na nas czterech...- Mówił pasiasty patrząc na mnie.
  • Nie wiem.... jedziemy po Oliwię i czekamy na Paula... - Powiedziałem i popatrzyłem w stronę Harolda który tak jak przedtem Nialler, krążył po pokoju. Louis tylko przytaknął i ruszył w stronę drzwi.
  • Zabieramy Nialla ? - Zapytał zielonooki ubierając buty. Na początku chciałem aby jechał, ale stwierdziłem że lepiej będzie jak zostanie.
  • Nie, lepiej nie... niech sobie troszkę pomyśli.... - Odpowiedziałem i założyłem obuwie. Po otwarciu drzwi wyszedłem na podwórko. Kiedy Lou zamknął drzwi, wsiedliśmy do samochodu. Najstarszy z nas prowadził a Harry robił za nawigację, czyli mówił jak i gdzie ma jechać nasz kierowca....

    -------------------------------------------------------------
    Były komenty więc jest rozdział :)
    Jak myślicie ? Harry znajdzie Olkę ? 
    Co się stało z dziewczynami ? i gdzie jest Zayn ? 
    Czy ktoś się domyśla ? 
    Podobał się rozdział ?
    7 komów i będzie nxxt :) a co do imagina to next będzie jak go napiszę :P 
    CZYTASZ ? - PROSZĘ CIE KOMENTUJ !
    Pozdrawiam :)

środa, 16 października 2013

Rozdział 62

Perspektywa Louisa
Byłem wkurzony kiedy się dowiedziałem.... Czego... No właśnie niczego... Po kolei wchodziłem na najsłynniejsze stronki o gwiazdach. Odwiedzałem wszystkie blog i muzykach... i nigdzie nic, ani ślady po przyjacielu. Kiedy chciałem wejść na Face Booka do mojego pokoju wbiegł Harry.
  • Patrz jakiego sms'a dostałem. - Krzyknął a w jego oczach wyczytałem przerażenie. W tym samym czasie usłyszałem zamykające się drzwi, ale postanowiłem że pierwsze przeczytam tą wiadomość. Jej nadawca był Paul. „Chłopaki.. dostaliśmy nieprzyjemne wiadomości od kilku osób... macie siedzieć pozamykani w domu, jutro będziemy u was.”. Treść tego sms'a nie pozostawiała  wątpliwości temu że coś się stało. Wiedziałem że taka sytuacja na pewno nie wróży dobrej passy. Po przeczytaniu zerwałem się z miejsca i wybiegłem z mojego pokoju. Nie zwracając uwagi na to czy Hazza idzie za mną zbiegłem po schodach. W przedpokoju zobaczyłem przebierającego się Liama. Widząc go poczułem ulgę. Nie wiem czemu ale mając go przy sobie czułem że jestem mądrzejszy i że nie zrobimy nic głupiego, czego byśmy mogli później bardzo żałować.
  • Liam nic ci nie jest ? Gdzie ty do jasnej ciasnej byłeś ? - Pytałem lekko wkurzony nieobecnością przyjaciela.
  • Byłem w parku. A co ? Coś się stało ? - Pytał brunet patrząc mi w oczy.
  • Porwali Zayna....- Powiedziałem a potulne brązowe oczy przyjaciela napełniły się złością. Wiedziałem że teraz posypie się fala pytań ale to było pewne, no bo gdybym ja się o czymś takim dowiedział to też chciałbym wszystko wiedzieć.
  • Kto to zrobił ? Co z naszą ochroną ? - Pytał zniecierpliwiony ciszą przyjaciel. Ja nic nie odpowiadałem bo teraz byłem w innym świecie. Byłem w świecie w którym myślałem tylko o tym co będzie a nie o tym co jest. Słyszałem kroki pochodzące z piętra naszego domu. Następnie obok mnie pojawił się loczek i kontynuował moją rozmowę z przyjacielem.
  • Nie wiemy.. dowiedzieliśmy się od Nicka, no i przed chwilą od Paula... - Mówił spokojnie jeden z moich towarzyszy próbując uspokoić drugiego.
  • Nie wiesz może gdzie jest Perrie ? Co z nią ? Bo skoro dobrali się do Zayna to ją też trzeba zacząć chronić. - Mówił Liaś ale po jego tonacji można było wyczuć że dalej walczy z nerwami. Popatrzyłem na Hazze, a ten na bruneta.
  • Spokojnie jest w hotelu a tam jest pełno ochroniarzy... najlepiej jak nawet nie będzie o tym wiedziała.... jak się dowie to będzie narażona... - Loczek mówił nadzwyczaj spokojnie. Przytaknąłem mu tylko i nic więcej nie mówiłem. Wiedziałem że teraz to on najrozsądniej się wypowiada, bo tylko on trzymał nerwy na wodzy. Kiedy patrzyłem jak Liam próbuje się opanować przypomniałem sobie że, przecież nie ma w domu Niallera. Strach ogarnął moje  ciało kiedy uświadomiłem sobie że jemu też może się coś stać. W tym samym momencie poczułem się jakbym wywołał wilka z lasu, bo w drzwiach ujrzałem lekko napakowaną sylwetkę blondyna......

    ---------------------------------------------------------------------------------------
    Witam moje słonka :*
    Co tam u was ?
    Mam dla was nowy rozdzialik :) Podobał się ?
    7 komów i będzie nexxt :)
    CZYTASZ ? - PROSZĘ CIĘ KOMENTUJ !!!
    Pozdrawiam :)