wtorek, 18 lutego 2014

Głupoty cz.2

Ok....
To tak !
Witam was kochani :)
kilka spraw organizacyjnych mianowicie :) 
Rozdział będzie coś koło weekendu jak będę miała czas na pisanie.... lub będzie kolejna część tego czegoś o narkomance zależy co będziecie chcieli :) 
na blogu będą pojawiały się różne rzeczy z resztą już tu macie tego przedsmak :P w większości sama nie wiem jak to nazwać więc mnie nie pytajcie jak się to nazywa :P
Myślę że to by było na tyle z ogłoszeń parafialnych :P
jak tam u was ? 
Komentujcie a będzie kontynuacja :) 
Miłego czytania :)


------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Poczuła ból w klatce piersiowej...
to jej serce...
dawało jej znak...
wiedziała że nie może na to pozwolić...
powoli odsunęła się od krawędzi...
ruszyła w stronę blondyna...
jego spojrzenie było takie jak wcześniej jej...
chwyciła go za dłoń...
powiedziała jedno krótkie słowo...
„dlaczego ?”
wiedział o co chodzi...
„nie mam po co żyć”
„a gdybym znalazła powód ?”
„odpuściłbym”
„zostań tu dla mnie”
wiedział że ona ma racje...
podał jej drugą dłoń...
oddał się jej w całości...
pokochał ją a ona jego...
ich miłość była niczym miłość jej rodziców...
nie mogli bez siebie żyć...
chcieli dla siebie jak najlepiej...
żadne z nich już nigdy nie wróciło do tych myśli...
do tych myśli z tamtego dnia...
byli dla siebie nawzajem podporami...
niestety okazało się że życie nie jest takie kolorowe...
powiedziała...
nie mów mi że mnie kochasz, tylko zostań ze mną wtedy kiedy już nie będę mogła liczyć na nikogo innego”
miała nadzieję... 
myślała że go zna... 
myliła się...
zniszczył wszystko...
zakopał jej uczucia...
zranił ją bezpowrotnie...
ona wiedziała że to nie skończy się dobrze...
tym razem nie chciała aby ktokolwiek ją zobaczył...
wzięła kilka tabletek...
zasnęła...
bezboleśnie...
piękna...
zraniona...
blada...
w jakiś sposób dumna z siebie...
odeszła z tego świta...
niczym anioł który był na nim nie chciany...
on się dowiedział...
gorzkie łzy dniami i nocami spływały po jego policzkach...
wiedział że zrobił źle...
chciał to cofnąć...
chciał wszystko naprawić...
nie mógł...
nie był w stanie...
ale wiedział co musi zrobić...
To be continued...


niedziela, 16 lutego 2014

Imaginy z gifami

Witam slodziaki :)
Dziś tak nietypowo ale podobno podobały się wam te imaginy z gifami :)
No i mam do was pytanko... już dawno dawno temu :P był ten imagin z Niallem który skończył się na 10 części.. no i pod tą częścią było tyle komów ile miało być a nawet więcej więc mam do was pytanie czy chcecie kontynuację togo imaginka :) ???
no i może jutro pojawi się kontynuacja "tego czegoś" co było wczoraj :*
A teraz zapraszam na imaginy z gifami :) mam nadzieję że się wam spodobają :*
Komentujcie !!! <3 a może będzie takich więcej :)
Pozdrawiam :*
------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Ktoś: Jak ty to robisz że jesteś taki słodki ?


Louis:




------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Harry: Wyjdziesz za mnie ? 

Ty: Jasne że tak !!!


Harry: 
------------------------------------------------------------------------------------------------------------



Ty: Harry.. mam dla ciebie dwie paczki bananów.

Harry: 
 



------------------------------------------------------------------------------------------------------------



Ty: Zayn bo wiesz.... ja niechcący rozbiłam twoje lusterko....


Zayn: 




------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Ja: Mamo... moi idole naprawdę są normalni....
(Tym czasem w telewizji) 









------------------------------------------------------------------------------------------------------------




Ktoś: Dlaczego One Direction jest tak uwielbiane ? 


Niall:   Helloł ! Bo przecież ja w nim jestem ! 









------------------------------------------------------------------------------------------------------------




Ty: Liam czy ty kiedykolwiek zachowałeś się jak Macho ?


Liam: Dla ciebie wszystko.


 






------------------------------------------------------------------------------------------------------------





Ty: Kiedy Louis zauważy że zmieliłeś mu wszystkie marchewki ? 


Harry: 





  



------------------------------------------------------------------------------------------------------------




Harry: Stary co ty robisz ???


Liam: Wiem że na mnie patrzy... wiem że na mnie patrzy.....niech ona na mnie nie patrzy !!....


 







------------------------------------------------------------------------------------------------------------




Ty: Louis.....

Lou: Będzie okej....




Ty: Ale prosiłam żebyś zachowywał się normalnie kiedy moi rodzice patrzą.....


Lou: 
 




------------------------------------------------------------------------------------------------------------



Ktoś: Jak zachowuje się twoja dziewczyna kiedy widzi Zayna ? 

Niall: 



  




-----------------------------------------------------------------------------------------------------------


Ty: (wściekła) Louis !!!! Pocukrowałeś herbatę ?

Louis: Tak a co ?

Ty: Nie nie pocukrowałeś !!! Czy tak ciężko odróżnić sól od cukru !!!! ? 

Louis:






-----------------------------------------------------------------------------------------------------------



Masz koszmar, budzisz się z krzykiem: Louis !!!

Louis: Nic nie zrobiłem !!!  To nie ja przymierzałem twoje szpilki !~!!!! jestem niewinny !!!!








------------------------------------------------------------------------------------------------------------



Ty: Chłopcy ? Pomożecie mi złożyć półkę ? 



Chłopaki:







------------------------------------------------------------------------------------------------------------



Ty:  (Do przyjaciółki na uch) Uwielbiam kiedy Harry tak na mnie patrzy...

Harry: (słyszał co mówiłaś) 

 






------------------------------------------------------------------------------------------------------------



Ty: Och... jakie Pudzian ma mięśnie.....


Liam: Ja mam lepsze !! 




Louis: HAHAH.... a on dalej myśli że to prawda...



------------------------------------------------------------------------------------------------------------



Zayn: Ona nas zabije....


Louis: Nie zabije jak nie znajdzie...

Zayn: Ale....

Louis:
 




ty stojąc za drzwiami: 






------------------------------------------------------------------------------------------------------------



Wyszłaś na 15 min do sklepu i zapomniałaś wyłączyć kamerkę od skype... Wracasz i oglądasz nagrania...





------------------------------------------------------------------------------------------------------------



Ty: Wiesz co Marcel ? Kocham ciebie nie Harrego...



Harry: 



-----------------------------------------------------------------------------------------------------------



Ty: Niall dzisiaj śpisz na podwórku !!!


Louis: Tak jest ! Wyrzuć go ! 


Ty: Louis ty też ! 


Louis: Och Kevin nie martw się.... przeżyjemy ten koniec świata....wezmę zapas marchewek....



sobota, 15 lutego 2014

takie tam głupoty :*

Co tu dużo mówić :P 
mam coś takiego na kompie więc mogę wam to wstawiać :) 
jeśli wam się podoba komentujcie ! 
3 komy i kolejna część :) 
------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Kiedyś istniała prawdziwa miłość.....
miłość pomiędzy dwoma istotami....
pomiędzy kobietą i mężczyzną....
uczucie zwane bezgranicznym....
nic nie było w stanie go zniszczyć...
wszystkie przykrości tylko je pogłębiały...
ona robiła wszystko co mogła....
on zawsze ją wspierał...
starali się....
walczyli aż w końcu im się udało...
na świat przyszła ich księżniczka...
pokochali ją...
ona dorastała...
rozwijała zainteresowania...
poznawała przyjaciół...
znalazła idoli...
spierała się z problemami...
odkrywała nowe miłości...
oni byli dla niej podporą....
chcieli jej pomagać...
lecz nie wszystko mogą załatwić rodzice...
nie chciała by rodzice się wtrącali..
ukrywała prawdziwą siebie...
bała się...
czego ?
Odrzucenia...
wyśmiania...
spaczenia....
niestety jej obawy ujrzały światło dzienne...
to jakiej muzyki słuchała..
to jakich miała idoli...
to jak się ubierała...
to jak wyglądała...
nic nie zostało oszczędzone przez rówieśników...
stała się ofiarą...
punktem odniesienia...
miała tego dość...
nie wytrzymywała emocjonalni...
chciała to zakończyć...
wymyśliła plan...
myślała że perfekcyjny...
bezbolesny...
taki jakiego potrzebowała...
podjęła decyzję...
stanęła na krawędzi mostu...
nic jej nie trzymało na tym świecie...
ostatni raz przeleciała wzrokiem po okolicy...
po jej mieście...
kiedy zaczęła się z powrotem odwracać ujrzała chłopaka...
stał w tej samej pozycji co ona....
kilka metrów od niej...
zobaczyła w nim....siebie....

To be Continued.....

piątek, 14 lutego 2014

Rozdział 75

Z okazji walentynek macie rozdzialik :) 
Tak mi się wydaje że rozdziały będę wstawiała dwa razy w tygodniu :) 
Myślę że się wam spodoba :)
Jak tam u was ? 
Co porabiacie ? 
Macie jeszcze ferie ? bo ja nie :/ 
No i....
SZCZĘŚLIWYCH WALENTYNEK !!!! <3
Perspektywa Klaudi
Serwuje jakaś blondynka. Niezbyt dokładne przyjęcie ale zdołałyśmy wyprowadzić piłkę. Zagranie do Gaby, która miała mi wystawić. Piłka miękko i błyskawicznie przesunęła się na moje pole ataku. Idealna ścina w dziewiąty metr której nasze przeciwniczki nie obroniły. Jak zawsze po udanej akcji zrobiłyśmy na środku „miśka” i wróciłyśmy na swoje pozycje. Reszta meczu była niby tylko formalnością ale bardzo ważną formalnością. Tym razem były nasze serwy. Serwowała Gabcia a „Dębowianki” nie dały rady przyjąć jej ostrego Flota (Flot to rodzaj zagrywki). Kumpela wykonała jeszcze trzy zagrywki ale po ostatniej przeciwniczki wyprowadziły kontrę i straciłyśmy punkt. Oczywiście nie mogłyśmy oddać tak łatwo punktów więc tym razem nasza libero perfekcyjnie przyjęła piłkę a reszta czyli wystawa i atak jakoś same nam wyszły...
Gra toczyła się idealnie aż było dwa do zera w setach rzecz jasna dla nas. Zdobyłyśmy 24 punkt. Stanęłam za linią i zaczęłam przygotowywać się do meczowego serwu który miałam wykonać. Kolejny raz przeleciałam wzrokiem po trybunach. Oczywiście. Nie mógł przyjść bo to przecież takie trudne ruszyć zadek z fotela. Byłam pewna że woli oglądać film z dzikiem niż przyjść na kolejny mój mecz ale gdzieś w środku jednak miałam nadzieję że przyjdzie. Potrząsnęłam z niedowierzaniem głową i czekałam na to aż ktoś łaskawie poda mi piłkę. Gabrysia złapała niebiesko-żółtą Mikasę i rzuciła w moją stronę. Złapałam ją i uderzyłam trzy razy o podłogę. Po ostatnim odbiciu chwyciłam piłkę i poczułam pod palcami toś wypukłego. Odwróciłam piłkę i widząc niewielki srebrny przedmiot spojrzałam zdezorientowana po moich towarzyszkach z drużyny. Widząc po ich wyrazach twarzy zrozumiałam że nie wiedzą o co chodzi. Powoli odkleiłam najprawdopodobniej jakiś pierścionek od piłki. Zaczęłam delikatnie obracać go w palcach i powoli przyglądać się mu. Bardzo ładny, chyba srebrny ii czy on miał na środku prawdziwą taką jakby kremową perłę ? W trakcie kiedy tak się zastanawiałam usłyszałam tak zwane „ykhym”. Szybko odwróciłam się wokół własnej osi i w mgnieniu oka mnie zamurowało. Nie wierzyłam w to co pokazywały mi moje oczy. W głośnikach na sali rozbrzmiała moja ulubiona piosenka Little Mix „Wings” a ja patrzyłam prosto w oczy klęczącego przede mną Zbyszka. Czułam na sobie wzrok wszystkich zgromadzonych na sali kibiców i nie tylko ale to się nie liczyło. Tera liczył się tylko mój piękny, wyperfumowany, ubrany w garnitur chłopak.

  • Klaudiu Nataliu Kałużna. Czy ty. Prawdziwa zwyciężczyni tego meczu i mojego serca zechcesz nosić ten pierścionek na znak tego że masz już narzeczonego ? - Zapytał patrząc prosto w moje oczy. Moje gardło się ścisnęło. Do oczu napłynęły mi łzy. Nie dałam rady nic powiedzieć ale dałam znak. Powoli pokiwałam głową w górę i w dół. Cała sala zaczęła głośno krzyczeć i bić brawa.
  • Mogę ? - Zapytał mój narzeczony wskazując na pierścionek. Patrzcie jak to pięknie brzmi !!! „Narzeczony”. Chwycił pierścionek w swoje ręce i nasunął go na mój serdeczny palec. Uśmiechnięty wziął mnie na ręce i okręcił wokół swojej osi.
  • Więc pora na kończący serw naszej nowo narzeczonej ! - Krzyknął spiker. Jest w ogóle takie słowo jak „nowo narzeczona” ? Zbyszek tylko wpił się w moje usta i po krótkim ale jakże wspaniałym pocałunku odstawił mnie na parkiet. Uśmiechnięta wzięłam do ręki tym razem już normalną piłkę i stanęłam za końcową linią. Po trzykrotnym odbiciu piłki, delikatnie zaserwowałam. Piłka trafiła centralnie w prawa stronę, prawej linii, która kończy boisko. Teraz to dopiero zaczęło się dziać. Teraz wszystkie dziewczyny bez wyjątków, piszczały. Z trybun na boisko wbiegło trzech chłopaków z szampanami w rękach. Szybkie potrząsanie butelkami sprawiło że każdy z napoi wybuchł wystrzelając pianę przynajmniej dwa metry w górę. Zibi kolejna raz podbiegł do mnie i wziął mnie na ręce. Gabcia z całą resztą mojego zespołu zrobiły woków nas kółko. Skakały, klaskały, śpiewały, piszczały po prostu się cieszyły. Korzystając z okazji tym razem ja zaczęłam całować Zbyszka. Całowałam go jak jeszcze nigdy do tond a on każdy pocałunek oddawał podwójnie. Był delikatny ale bardzo namiętny. Nie zwalnialiśmy tempa a raczej wręcz przeciwnie. Nasze pocałunki były coraz głębsze i szybsze. Czułam się jak w niebie. Tylko tego było mi teraz trzeba. W objęciach narzeczonego, cały czas czując jego usta.
  • Panienka pozwoli że teraz się ewakuujemy ? - Wyszeptał mi do ucha kiedy oderwał się aby nabrać powietrza.
  • Z miłą chęcią. - Odpowiedziałam a Zibciu łobuzersko się uśmiechnął. Ze mną na rękach ruszył do naszej szatni. Oczywiście była do szatnia damska ale kto by się teraz tym przejmował. Ominął wszystkich na naszej drodze i już byliśmy w środku. Bartman zamknął za sobą drzwi i zabawnie poruszył brwiami. Oparłam się o ławkę nie spuszczając oczu z mojego narzeczonego, który ruszył w moją stronę. Stanął przede mną i delikatnie pocałował. Kiedy odsunął swoją twarz zabrał się za moją bluzkę. Nie było to dla niego zbyt trudne ale po ściągnięciu klubowej bluzki zobaczył że przecież jeszcze mam na sobie bokserkę. To też nie sprawiło mu kłopotu więc teraz stałam już w samym biustonoszu a on zrzucał koszulę. Kiedy Bartman chciał rozpiąć to co pozostało na moim ciele usłyszałam jakiś dziwny dźwięk.
  • O boże Zbyszek !!! MVP ! - Krzyknęłam i szybko zaczęłam ubierać bluzki. Wystraszony narzeczony nałożył na siebie swoją koszulę i z szybkością światłą wybiegliśmy z szatni. Trafiliśmy jakby na zawołanie bo kiedy Zbyszek zamknął drzwi w głośnikach rozbrzmiało. „A zawodniczką meczu zostaje Klaudia Kałużna!!!”. Zadowolona ruszyłam po odebranie nagrody. Oczywiście nie obyło się bez gratulacji co do mojego stanu cywilnego. Podeszłam do drużyny aby przybić piątkę z każdym po kolei. Kiedy doszłam do stojącej Gaby widziałam że nie wiedzieć czemu strasznie się śmieje.
  • Co ? Spiker nie ma wyczucia co ? - Powiedziała i wybuchła śmiechem, jak to miała w zwyczaju, a ja razem z nią....

poniedziałek, 10 lutego 2014

Rozdział 73/74

Nie było mnie bardzo długo więc stwierdziłam że należy wam się dłuższy rozdział do poczytania :P a że już miałam je napisane dawno... a no nie miałam ich jak wstawić a ominąć ich nie mogę więc..... macie w zamian za to dwa :3
Kocham was <3
Pozdrawiam i miłego czytania :D

Rozdział 73
Perspektywa Gabrysi
  • Haha :P czyli jestem u cb za 30 min tak ? - Zapytała uśmiechnięta Klaudia stojąc w drzwiach mojego pokoju.
  • Tak. Będę gotowa, możesz po mnie przyjść. - Odpowiedziałam a drzwi się zamknęły. Miałam 30 min na przygotowanie się do pierwszego meczu od czasu porwania. Usiadłam przed lustrem i rozpuściłam włosy pokazując światu moje fale. Ściany pokoju nie nacieszyły się tym widokiem zbyt długo ponieważ zaraz zabrałam się za robienie warkocza. Ledwo zdążyłam zawiązać gumkę na końcu warkocza a do mojego pokoju ktoś wbiegł.
  • EEE możesz zejść na dół ? - Zapytał cały zdyszany i lekko zaniepokojony Zibi.
  • Ee a mogę wiedzieć z jakiej to okazji ? - Zapytałam bo nie chciało mi się ruszać z miejsca.
  • Rusz ten kufer a nie narzekaj ! - Zibi podniósł głos i skarcił mnie wzrokiem a ja jako ten wspaniały, posłuszny żołnierz ruszyłam po schodach na parter.
    Perspektywa Michała
    Usłyszałem szybkie kroki. Po chwili na schodach pojawiła sie jak zawsze piękna... ee wróć na schodach zobaczyłem Louisa, a miałem nadzieję że będzie to moja była dziewczyna.
  • No co ? - Zapytał spoglądając prosto na mój dziwny wyraz twarzy który przedstawiał jednocześnie zawód ale także lekką złość. Pokręciłem głową i spojrzałem w górę. Tym razem to była ona. Poobijana ale nadal piękna i na zawsze moja. W tym momencie pojawił mi się przed oczami moment który ostatnio przeczytałem w pamiętniku Klaudi.
- Kocham cię i dlatego nie pójdziesz w tej sukience na obiad!- Michał i jego obsesja. Pomyślałam przechodząc razem z Bartkiem obok pokoju pana i panny młodej. Jak to pięknie brzmi
- Niby dlaczego nie!- ach! i charakter gaby... z tego wyjdzie mieszanka wybuchowa a nie dwaj rozumiejący sie młodzi ludzie. Jedno jest pewne. Kochają się i to najważniejsze
- Bo nie i koniec. Za dużo... odsłania.- powiedział stanowczo.
- Palnij się w łeb bo ci za dużo mózgu odsłania. Udaru dostałeś.- powiedziała jeszcze pewniej.
- Gaba no... nie kłóćmy się.- powiedział i na stówę zrobił oczy kota ze shreka! ale ja go znam...
- Jestem za.- powiedziała a zarówno on jak i ja odetchnęliśmy z ulgą.- Jak pójdę w tej sukience.- ale zaraz mina mi zrzedła... w sumie mogłam się domyślić.
- Może choć bo jak mamy na nich czekać, to nie zjemy..- powiedział Bartek a ja zgodziłam się w stu procentach. „
  • Michał ?
  • Ja.... ja.... - nie zdążyłem nic powiedzieć bo Gabi rzuciła się w moje ramiona i wtulając się w mój tors podniosła wzrok.
  • Przepraszam..... - Powiedziałem patrząc prosto w jej oczy.
  • Już dobrze.... - odpowiedziała uśmiechając się i tuląc się do mnie jeszcze mocniej.







Rozdział 74
Perspektywa Perrie
Za 30 min mamy drugi w tym dniu koncert. Wszystko mnie boli i nawet nie wiecie jak bardzo chce mi się spać. Zaczynam już nie wytrzymywać tej odległości która jest pomiędzy mną a Zaynem. Każdego dnia rozmawiam z nim przez telefon ale to nie to samo. Nie ma chwili, w której nie miałabym przy sobie misia, którego od niego dostałam. To taki mój pluszowy przyjaciel który przypomina mi o moim Mulacie. Może jak do niego zadzwonię to przestanę tak bardzo za nim tęsknić ? Nie czekając \na nic wyciągnęłam z kieszeni komórkę i wybrałam numer Malika. Pierwszy, drugi, trzeci sygnał. Zayn odbierz to !

  • Halo ? - Wreszcie usłyszałam ten jego wspaniały głos.
  • Cześć kochanie. - Odpowiedziałam uśmiechając się sama do siebie.
  • Oo cześć słonko. Coś się stało ?
  • A musiało się coś stać ?
  • Nie.. przepraszam... Jak tam nastrój przed koncertem ?
  • Dobry. To może być fajny koncert.
  • Może być i na pewno taki będzie.
  • Kochanie.... - Po tych słowach „pociągnęłam na nosie” i otarłam gromadzącą się w moich oczach słoną ciecz.
  • Ej słonko. Co jest ? - Jego troskliwy głos tak bardzo mnie uspokajał ale tylko potęgował to że chciałam się do niego przytulić.
  • Tęsknię....
  • Ja też. Za niedługo się zobaczymy. Perrie nie płacz bo ja tez zacznę. - na te słowa znowu się uśmiechnęłam.
  • Wiem. Cieszę się. - Odpowiedziałam z nadzieją.
  • Masz przy sobie tego misia którego ci dałem ?
  • Tak w ręce.
  • Odłóż telefon i urwij mu głowę.
  • Zayn co ty ? Nieeee !
  • Zaufaj mi chociaż przez chwilę.
  • Ufam ci ale nie chcę go niszczyć.
  • Więc zrób o co proszę ale wcześniej daj mnie na głośnomówiący. - Zrobiłam co kazał. Chwyciłam misia i z wielkim bólem oderwałam pluszakowi głowę. Zobaczyłam dziwne białe pudełeczko. Wyciągnęłam je a wtedy słuchać było charakterystyczny zgrzyt.
  • Otwórz. - Usłyszałam jego głos z słuchawki. Spokojnie otworzyłam szkatułkę i zobaczyłam..... Pierścionek ?!
  • Perrie Edwards... Wyjdziesz za takiego niedorajdę jak ja ? - Kiedy Zayn oczekiwał odpowiedzi ja ubrałam pierścionek i zaczęłam strasznie piszczeć.
  • To znaczy tak. Tak ?
  • Takkkkkkkkkk !!!!!
  • Podoba się ?
  • Boże Zayn !!! On jest piękny. - Zaczęłam strasznie płakać. Nie słuchałam protestów mojego narzeczonego.
  • Perrie !!! Powiesz mi wreszcie dlaczego płaczesz ?
  • Ze szczęści i dlatego że nie mogę cię przytulić. - Łzy spływały po mojej twarzy niszcząc pracę makijażystek. Myślałam że zaraz mnie rozniesie przecież ja się tak cieszyłam a nie mogłam go przytulić. To jakby dać dziecku cukierka i nie pozwolić mu go otworzyć.
  • Nie płacz ! Za niedługo się zobaczymy a teraz idź i popraw makijaż !
  • Skąd wiesz że mam brzydki ?
  • Bo wiem że płaczesz a nie chcę żeby fani cię taką zobaczyli.
  • Więc Pa kochanie.
  • Powodzenia pani Malik. - Po tych słowach Zayn się rozłączył. Cała zapłakana wyszłam z mojej garderoby i weszłam do naszej zespołowej. Kiedy dziewczyny mnie zobaczyły natychmiast rzuciły się w moją stronę z pytaniami.
  • Pezz !!! Co się stało ? Coś nie tak ? - Mówiąc to patrzyły na mnie jak na ducha. Ja tylko spojrzałam w ich oczy a one zaraz znały odpowiedź. Swoją drogą powoli zaczynałam się już bać tego jak one mnie znały.
  • To łzy szczęścia tak ? - Pytały z niecierpliwością na mnie patrząc. Uśmiechnęłam się i podniosłam do góry rękę na której znajdował się piękny pierścionek z trzema małymi brylantami na środku.
  • Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa !!!!!!!!! Jak on to ?!!!!!!!!!! - Krzyczały i przytulały mnie do siebie jak jakiegoś miśka. Przed 5 min skakałyśmy i piszczałyśmy jak szalone. Cieszyłam się w przeciwieństwie do naszych stylistek. Kiedy zobaczyły moją całą czarną od tuszu twarz jedna zemdlała a druga chwyciła się za głowę. Przez chwilę zastanawiałam się dlaczego ich reakcja była aż taka a po chwili uświadomiłam sobie że przecież za 5 min zaczyna się nasz koncert....

niedziela, 9 lutego 2014

Witam znowu :)

Witam...
Jak pewnie zauważyliście nie było mnie tutaj przez około 2 miesiące...
Wszystkich przepraszam za nieobecność ale nie miałam dostępu do internetu ze względu na jego awarię :/
mam nadzieję że jeszcze ktoś odwiedza tego bloga i że wybaczycie mi tak długą nieobecność :'( <3
Dziękuję za wszystkie nominacje i za 6000 !!! wyświetleń :3
Pozdrawiam cieplutko :*

piątek, 22 listopada 2013

Rozdział 72

    Cześć wam słoneczka :) 
    Sorki że nie było rozdziałów ale mam problemy z netem :/ 
    Co tam u was ? 
    Ciekawi was co będzie w tym rozdziale ? 
    Miłego czytania :) 
    A Miśko przepraszam że jeszcze nie wstawiłam adresu twojego bloga ale zrobię to najszybciej jak to będzie możliwe :) 

    Perspektywa Nialla
    Stałem jak wryty patrząc prosto na Gabrysie. Czule przytulała się do tego debila. To ja powinienem być na jego miejscu. To moje perfumy powinna wąchać wtulając się w moją koszulkę. Tymczasem ona nic nie pamięta. Teraz kocha jego, jest jego. Zrobiłem krok w tył. Wiedziałem że opieranie się nie przyniesie nic dobrego. Harry popatrzył na mnie zdezorientowanym wzrokiem i zrobił to co ja. Czekałem na ruch Mulata. Czarnowłosy ani drgnął. Przesunął się w prawo. Teraz zakrywał mnie swoją piersią. Jedyne co usłyszałem to przeładowanie pistoletu. Najdziwniejsze było to że do moich uszu nie dobiegł dźwięk strzału. Malik odsunął się z powrotem na swoje miejsce.
  • Strzelcie. A sami stracicie życie. - Po tych słowach brunet stojący między osiłkami odwrócił głowę w tył.
  • Chłopaki rzućcie broń. - Powiedział i wyrzucił pistolet na ziemię. Żaden z ochroniarzy nawet nie drgnął.
  • Rzućcie te pieprzone spluwy !!! - Po krzyku chłopaka, kolejne cztery pistolety znalazły się na trawie. Kiedy wszyscy się odsunęli ukazał nam się obraz chłopaka i dwóch dziewczyn. Jedna z nich celowała bronią w skroń Gabrysi i czoło chłopaka. Drgnąłem i chciałem ruszyć w ich stronę ale Zayn chwycił mnie za rękę.
  • Poczekaj. -Usłyszałem szept przyjaciela. Patrząc na brunetkę czekałem na jej ruch. Dziewczyna opuściła jeden z pistoletów. Gabrysia powoli się odsunęła i stanęła przed dowódcą osiłków.
  • Mark skuj go. - Odezwała się o dziwo nie moja dziewczyna tylko kobieta z bronią. Chłopak automatycznie ruszył w jej stronę i skuł ręce Taylora.
  • Dlaczego ? - Zapytał widząc jak jego siostra pozwala a nawet kazała go skuć. Dziewczyna podeszła do Gabi i ją przytuliła.
  • Bo oni nie są winni twojej niezrealizowanej miłości. - Odpowiedziała Patrycja stojąc przed bratem.
  • O co w tym chodziło ? - Odezwał stojący obok mnie Zayn. Zrobił krok do przodu. Dziewczyny ruszyły w naszą stronę. Powoli się zbliżały. Stanęły w odległości około trzech metrów od Malika. Dorównałem mu kroku.
  • Tay to były chłopak Perrie. Zerwała z nim aby móc być z tobą ponieważ bardzo Cię pokochała. Mój kochany braciszek stwierdził że Edwards aby Cię ratować zrobi wszystko. Nawet odda się za ciebie. - Dziewczyna powiedziała i spuściła głowę. Widząc spojrzenie stojącej obok niej, mojej byłej dziewczyny wbiłem swój wzrok w trawę. Niespokojnie przeczesałem włosy ręką i głośno przełknąłem ślinę.
  • Pamiętasz nas ? - Usłyszałem głos Hazzy. Jestem prawie pewien tego że był on kierowany do Gabrysi. Nie wiedzieć czemu moje oczy się zaszkliły ale byłem wdzięczny losowi za to że moje tęczówki akurat oglądały buty. Już chciałem podnieść wzrok kiedy coś we mnie uderzyło. Z impetem uderzyłem w ziemię przygnieciony jakimś ciężarem. Nadal miałem zamknięte oczy. Nie chciałem ich otwierać. Ktoś mnie objął. W mgnieniu oka poczułem że mam mokrą koszulkę. Powoli podniosłem powieki. Leżałem na trawie a na moim torsie spoczywała sylwetka drobnej brunetki. Dziewczyna płacząc wtulała się w mój tors. Chwyciłem ją w pasie i przesunąłem do góry. Kiedy była na odpowiedniej wysokości wpiłem się w jej usta. Delikatne palce brunetki wplotły się w moje włosy. Całowałem ją jak namiętniej mogłem. Jej usta miały wspaniały smak, którego tak mi brakowało. Czułem się jakbym zaspokajał głód narkotykowy. Głód, który zaspokajałem ale organizm nadal miał mało. Chciałem spojrzeć jej w oczy ale miała zamknięte powieki. Oderwałem się aby nabrać powietrza. Ukazały mi się jej piękne kolorowe tęczówki pożerające mnie w całości. Wróciłem do poprzedniej czynności. Gabrysia oddawała każdy mój pocałunek podwójnie. Uśmiechała się i nie przestawała obdarowywać mnie pocałunkami. Czułem że tęskniła za mną tak bardzo jak ja za nią. Kiedy dziewczyna drugi raz oderwała się ode mnie aby nabrać powietrza, wstała. Podałam mi rękę. Chwyciłem ją i wstałem. Oczywiście nie mogłem się powstrzymać i wziąłem ją na ramiona. Obdarowałem ją kolejnym krótkim całuskiem w policzek. Kobieta zarumieniła się i złączyła nasze usta w krótkim pocałunku.
  • To się nazywa prawdziwa miłość mój drogi braciszku. - Głos Patrycji był jakby drwiący. Podszedłem do całej reszty z moją wybranką w ramionach.
  • Prawdziwa i spragniona. - skomentował loczek na co wszyscy wybuchnęli śmiechem. Gabcia teatralnie pogroziła palcem w stronę Hazzy. Ja tylko pokręciłem głową i jak reszta zacząłem się śmiać.
  • Jedziemy do domu ? - Głos Zayna był strasznie zmęczony. Zresztą nie dziwię mu się. Brunetka zeskoczyła z moich ramion i ruszyła w stronę samochodu.
  • A co z nim ? - Zapytał Harry z pogardą patrząc w stronę zakutego bruneta.
  • Mark i ja się nim zajmiemy. - Odpowiedziała spokojnie Pati po czym uścisnęła dłonie wszystkich po kolei. Razem z chłopakami oddaliłem się od kobiety. Kiedy otworzyłem drzwi moim oczom ukazała się sylwetka śpiącej dziewczyny. Zaśmiałem się pod nosem i zająłem miejsce obok niej. Harry usiadł za kółkiem a Zayn z przodu na miejscu pasażera....