sobota, 17 sierpnia 2013

Imagin z 1D cz.2

- Strzała wbiła się nie w środek ale  lekko na prawo od środka a w trakcie strzału lekko pochyliłeś się do przodu... - Mówił Liam rozmyślając nad tym co wydarzyło się dosłownie trzydzieści sekund temu.
- I co z tego ? co ci to da ? - Zapytał zniecierpliwiony Louis. Czułem na sobie spojrzenia wszystkich ale sam nie podniosłem wzroku z mojego łuku.
- To z tego że skoro ściąga mu strzałę na prawo to zrobił coś z nadgarstkiem... a pochylenie do przodu, u niego, jest wynikiem bólu kręgosłupa lub karku.... - Powiedział brunet. Odwróciłem się w jego stronę i przeszyłem go przestraszonym wzrokiem. Nie przestraszyłem się urazów. Bardziej bałem się tego jak on dobrze mnie zna. To znaczy ja wiedziałem że od kąt odkrył swój dar uczył się naszych postaw na pamięć ale żeby aż tak ? żeby potrafił zobaczyć każdy drobny, nie dopracowany szczegół mojego ustawienia ?
- Czyli co ? już wiesz co mi jest i samo się zagoi tak ?.... - Zapytałem z nadzieją w oczach, łudząc siebie samego. Chłopak uśmiechnął się i odwrócił się w stronę stołu. Kiedy doszedł do niego pokazał mi ręką że mam usiąść. Ruszyłem w jego stronę, z miną zranionego kota ze shreka. W tym momencie do sali wbiegł pies. Był to beagle o brązowo, biało, czarnej sierści.
- Sisi !!.. - Krzyknęła [T.I] i podeszła do zwierzęcia. Dziewczyna przytuliła suczkę, a wtedy Harry z ogromną prędkością wbiegł do pomieszczenia.
- Harry mówiłem ci że masz nawet nie próbować zapanować nad umysłami zwierząt ?!... - Odezwał się chłopak do którego zmierzałem.
- One mają własne rozumy.... - Ciągnął Louis patrząc z pogardą na loczka. Ja się zaśmiałem a Zeyn zaczął nabijać się z Hazzy i powiedział.
- I chyba mają je większe niż ty.... - Kiedy to powiedział wszyscy oprócz "naszego magika" wybuchli śmiechem. Usiadłem na stole i wbiłem swój wzrok w podłogę.
- A ty coś taki bez entuzjazmu ? - Zapytała mnie [T.I]. Powoli popatrzyłem na nią. Widząc jej białe ząbki, uśmiechnąłem się. Muszę przyznać że jej uśmiech jest zaraźliwy.Kiedy Liam podszedł to mnie i uścisnął mój nadgarstek, skrzywiłem się co zauważył by nawet ślepy.
- Tak i twoim zdaniem nic ci nie jest.... - skwitował brunet i podniósł leżący obok bandaż.
- Nie prosze.... tylko nie bandaż... a co z moim Hobby ? - Pytałem bo nie chciałem uwierzyć w to że mój własny przyjaciel chce mi odebrać to co kocham.
- Niall nie zachowuj się jak dziecko... trzy dni i po bólu... - Skończyła mój żal pięknym głosem, stojąca obok elfica. Kiedy chłopak skończył zajmować się moim nadgarstkiem,  szybko wstałem i ruszyłem w stronę drzwi. Byłem wściekły więc chciałem jak najszybciej opuścić pomieszczenie w którym znajdował się ktoś na którym moje emocje niechcący by się upuściły.
- Nie przyjdziesz na trening ? - Znowu usłyszałem jej głos, powoli się odwróciłem i zobaczyłem spojrzenia wszystkich przyjaciół.
- Nie mam po co ale przyjdę. - Powiedziałem i nie czekając na odpowiedź, wszedłem do lasu. To było to miejsce. Miejsce w którym zawsze się uspokajałem. Tam zawsze moje wszystkie emocje znikały i byłem tam taki jaki zawsze chce być. Tylko drzewa, zwierzęta, ja i łuk. No właśnie. Ten nieszczęsny łuk. Ta głupia kontuzja. Ale dlaczego aż trzy dni... Tyle czasu bez dotyku tego wspaniałego drewna.....Tyle czasu bez czucia tej delikatności jaką obdarzają mnie wspaniałe pióra, którymi zakończone są moje strzały.... Lekko wściekły rozpocząłem mój spacer pomiędzy ciemnościami tego wspaniałego, ogromnego lasu. Tak po kilku krokach, dopiąłem swego i zapomniałem o całej sytuacji z przed kilku minut. Przechodziłem pod gałęziami wielkich pachnących drzew. Każdą roślinę którą mijałem obdarowywałem moim dotykiem. W tych chwilach moje palce jakby skakały z radości że dałem im tę szansę. Po przejściu mniej więcej połowy lasu, zorientowałem się że obiecałem że przyjdę na trening. Ruszyłem w umówioną stronę a liście z pod moich nóg zaczęły fruwać w powietrzu. Kiedy zdyszany dobiegłem na polanę, ujrzałem walczących przyjaciół. Próbując opanować swój oddech skierowałem się na lekkie wzniesienie. W momencie spotkania mojego spojrzenia z pożądającym spojrzeniem [T.I] moje kolana lekko zmiękły. Nie wiem czy już ktoś zauważył ale ja niedawno zorientowałem się że jestem w niej zakochany. Patrzyłem na nią. Kiedy delikatnymi ruchami nadgarstka i długich palców obracała sztyletami mój wzrok gonił za jej każdym ruchem.
- Ty laluś... masz zamiar podejść i nauczyć się walczyć mieczem jak przystało na elfa czy będziesz patrzył na dziewczynę która zabije cię jednym ruchem.... - Z zamyśleń wyrwał mnie wścibski głos Louisa.
- Ja tam się mieczykiem nie będę bawił... jak opanujesz łuk do tego stopnia co ja to poślij mi list....- Musiałem się jakoś odgryźć temu chwalipięcie, a nic innego nie przychodziło mi do głowy. Po tych słowach nerwowo poprawiłem się na trawie i z powrotem przeniosłem mój wzrok na zaskoczonego moją wypowiedzią pasiastego.
- Ty kolo... mamy XXI wiek... a nie epokę brązu.. po co miał bym ci list pisać ? - Zapytał ale widziałem że nadal nie może pogodzić się z tym że go zgasiłem. Z uśmiechem zwycięzcy wypowiedziałem słowa które zaplanowałem przed moim pierwszym zdaniem skierowanym do bruneta.
- Bo zanim opanujesz ten skomplikowany przedmiot to nie będziesz już umiał obsługiwać komórki....- Powiedziałem i pokazałem mój uśmiech, który mówił o tym że jestem zwycięzcą w tym zaciętym dialogu. Moja radość nie trwała długo bo zobaczyłem że [T.I] patrzy na mnie i na Lou ze straszną pogardą. Powoli spuściłem wzrok i zacząłem udawać że zielona trawka pokrywająca całą polanę jest bardzo interesująca.
- Niall, daj już spokój i choć tu... nauczę cię czegoś.... - Dziewczyna znowu się odezwała. Tym razem jej głos był czuły i dało się w nim usłyszeć prośbę. Nie patrząc gdzie idę, wstałem i zacząłem stawiać powolne kroki. Szedłem powoli aż stanąłem przed jej obliczem. Nie była tam sama bo z nią była reszta drużyny idiotów. Kiedy chwyciłem miecz podany mi przez Zeyna spojrzałem w oczy przyjacielowi. Jego spojrzenie nie było do końca pewne tego co robił... widziałem że się martwiał. Moje palce bez pośpiechu bawiły się uchwytem broni. Skupiłem się na trzymanym przeze mnie przedmiocie i przeniosłem wzrok na stojącą przed moim ciałem płcią żeńską. Kiedy miałem zadać pierwszy próbny cios na niebie rozbłysło światło. Był to jakby ogromny piorun. Przepiękna i równie niebezpieczna kula runęła w naszą stronę......

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
 Podobno wam się podobał więc macie drugą część :) Mam nadzieje że was nie zawiodłam :) Imagin z tym Niallem będzie jak będę miała czas go napisać :P CZYTASZ - PROSZĘ KOMENTUJ :) Dziękuję za wszystkie komentarze :) Pozdrawiam :)

czwartek, 15 sierpnia 2013

Rozdział 42

Perspektywa Harrego
  • To co dobry plan ? - Zwróciłem się do przyjaciela i zobaczyłem że Lou schodzi po schodach.
  • Tak ale nie uważasz że to przesada ? Co jak zniszczysz im sukienki ? - W odpowiedzi usłyszałem pytania przyjaciela.Widziałem że nie chciał aby jego laska była na nas zła.
  • Spokojnie przeżyją to a sukienki kupimy im nowe ok ? - Sprostowałem i zapytałem ponownie.Teraz przyjaciel miał już troszkę pewniejszą minę, ale nadal w jego oczach widziałem niezdecydowanie.
  • Ok, a o co chodzi ? - Usłyszałem głos uśmiechniętego bruneta. Chłopak stanął obok nas i wtrącił się do rozmowy.
  • OOO lou pomożesz mi z tym.. tu mamy dwa wiadra napełnimy je wodą i zrobimy dziewczynom pobudkę.. zgadzasz się ? - zwróciłem się do niego. W głębi duszy wiedziałem jaka będzie odpowiedź, ale po co mówić mu że tak dobrze go znam ? :P
  • Tak jasne.. teraz to Elka mnie chyba zabije.. - Zaczął się śmiać..zresztą nie dziwię mu się :) Ja gdybym miał dziewczynę o tak ostrym charakterze chyba bym zrezygnował z wszystkich wygłupów.
  • No widzisz to jeszcze twoim pogrzebem rozgłosimy naszą trasę koncertową. Dobra choć idziemy. - Powiedziałem a pasiasty ruszył za mną. Do wiader nalaliśmy wody tak aby były pełne. Ustawiliśmy się po dwóch stronach kanapy
    i miałem dać Louisowi sygnał do opróżnienia wiadra.
  • Pobudka !!!! - krzyknąłem i woda lunęła na jeszcze przed chwilą śpiące ślicznotki.
  • Haaarryyy!!!!!! - Krzyczała Klaudia, Perri i Gabrysia.....
  • Louuiisssss !!!!! - Dały się Oliwia i Elka. Wiedziałem że będzie z tego problem ale żeby aż taki ?! Powoli odsunąłem się od sofy tak aby wstające dziewczyny nie ochlapały mnie.
Perspektywa Perri
Wszystkie wrzeszczałyśmy po tych idiotach ale ja wpadłam na inny pomysł.
  • Harry wiedz że jak cię złapię to tego pożałujesz!!! - Powiedziałam groźnie w stronę loczka a ten zgodnie z moim planem, chwycił przyjaciela za rękę i zarwał się do biegu. Uciekali tak jakby bali się że ich pozabija. W sumie to w takim stanie, byłabym do tego zdolna. Goniłam ich tak aby opuścili dom co po chwili zrobili.
  • Dziewczyny pozamykać wszystkie oka już !!! - Nakazałam a sama zamknęłam drzwi. Kiedy wszystko było zabarykadowane podeszłam do dziewczyn leżących w salonie.
  • Czyli oni dzisiaj śpią na podwórku tak ? - Zapytała Klaudia. Wiedziałam że siatkarka z charakteru jest bardzo miłą osobą, ale przecież oni oblali ją wodą.... chyba należy im się jakaś kara.
  • Tak i niech mi się ktoś odważy wpuścić ich do domu.. - Skomentowała wściekła Gaba i cała mokra ruszyła na górę do pokoju. Reszta dziewczyn po chwili zrobiła to samo włącznie ze mną. Nie dość że byłam mokra to jeszcze wściekła.... ironia losu...
Perspektywa Louisa


  • no to pięknie, dzisiaj śpimy tutaj.... - Powiedziałem tak jakby sam do siebie.
  • Taak.. ale i tak jest lepiej niż jakbyśmy teraz tam byli bo by nam się strasznie dostało..... - Stwierdził Hazza i usiadł na schodach.
  • No to mamy spokojną noc z głowy.. - powiedziałem i powtórzyłem czynność przyjaciela....

    ---------------------------------------------------------------------------------------
    Nie wiem jak wyszedł ale mam nadzieję że się wam podoba ;) na wasze życzenie próbuję pisać dłuższe ale nie jest to takie proste :P Dziękuję za komentarze i muszę powiedzieć że jest mi bardzo przykro z tego powodu że ostatnio strasznie mało osób komentuje :( CZYTASZ - PROSZĘ CIĘ KOMENTUJ :) Pozdrawiam :)

Rozdział 41


Perspektywa Gabrysi
Kiedy Louis nas wyśmiał wszystkie wpadłyśmy na ten sam pomysł, więc równocześnie dostał pięcioma poduszkami co sprawiło że się przewrócił jak dziecko. Nawet nie miałam siły się śmiać więc zabrałam głos.
  • Chłopaki proszę was... troszkę pokory.... to jest gorsze niż kac.. - mówiłam pół szeptem bo głośniej nie mogłam bo by mi głowa pękła.
  • Ok. to damy wam spokój ale chodźcie może do auta co ? Pojedziemy do domu ok ? - Zapytał Harry lecz nie usłyszał odpowiedzi. Wszystkie wstałyśmy i ruszyłyśmy w stronę wyjścia. Kiedy wpakowaliśmy się do samochodów ruszyliśmy w stronę domu. Po krótkiej ale męczącej podróży dotarliśmy do naszego celu. Kiedy weszłam do miejsca zamieszkania, nie miałam siły by wychodzić po schodach więc położyłam się w salonie na sofie. Dziewczyny zrobiły to samo ale dwie z nich leżały na mnie. Bolało mnie to no bo mieć na sobie choćby 80 kg to troszkę dużo, ale stwierdziłam że jak je zrzucę to spotęguję tylko ból jaki sprawiło mi nagłośnienie koncertu więc zostawiłam je w spokoju. Kiedy wchodziłam do krainy Morfeusza przestałam czuć co dzieje się wokół mnie.
Perspektywa Louisa
Kiedy weszliśmy do domu równo z Hazzą wybuchnęliśmy śmiechem.
  • Patrzcie chłopaki, dziewczyny zrobiły z siebie kanapkę – Śmiałem się.
  • Lou ty się nie śmiej tylko myśl gdzie ty teraz większą sofę kupisz tak żeby następnym razem nie musiały się tak gnieść.. - Skomentował moje zachowanie Liam i zaczął się śmiać.
  • To co wy na to żeby obudzić je za 30 min ? Ale zrobimy to tak wiecie „fajnie” - Ostatnie słowo Harry ujął w tak zwane zajączki a ja mu przytaknąłem. Poszliśmy do swoich pokoi się przebrać. Przebrałem się i zacząłem rozmyślać. Nie wiedziałem konkretnie o co chodziło temu bananowemu żarłokowi ale wiedziałem że dziewczynom to się nie spodoba a w końcu jakoś muszę im pokazać że wróciłem. Kiedy zszedłem na parter widziałem że loczek rozmawia na jakiś temat z Zeynem, postanowiłem przyłączyć się do rozmowy....


    ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
    Macie kolejny rozdzialik :) Jak się wam podoba ? Szkoda że tylko dwie osoby komentują :( Dziękuję za wszystkie komenty :) CZYTASZ - PROSZĘ CIĘ KOMENTUJ :) Pierwsza nadroda należy do Miśki :) a więc kochana z kim ma być ten imagin dla cb ? Pozdrawiam :)

środa, 14 sierpnia 2013

Imaginy z gifami

 Ty: Byłam u psychologa...
Liam:
Liam Payne












Ty: Mam zakaz spotykania się z wami.
Niall:



dreamer; | via Tumblr
 ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------






 Ty: Jak wyglądam ?
Harry: Pięknie...
Ty: Może chociaż na mnie spojrzysz ?
Harry:
awww
 --------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------




Harry: Co myślicie o mnie i Mayley ? 

hazza
Zeyn:


Zayn malik
Niall:
 dreamer; | via Tumblr

Liam:


Liam Payne
Louis: Nie słuchaj go Kevinie... on by nas tak nie zranił
Louis with Kevin ❤
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------




Ktoś: Harry ale ty jesteś słodki....
Harry:
"Hi, Taylor! ;)" | via Facebook
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------




Harry:
Untitled

Ty: Co on robi ?

Liam:
(2) Tumblr
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------






Ty: Louis ?
 Louis: Tak kochanie ?
forever young | via Tumblr

Ty:Do kogo jestem podobna ?

Louis:


The Tommo Tomlinson
Ty: .... -.-
 ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------




 Ty: Nialler wiesz na co mam ochotę ?

Niall:
 forever young | via Tumblr

Ty: Na jabłko...

Niall:

Nialler
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Ty: Lou.. kochałam cię....

Louis:
 Facebook

Ty: I nigdy nie przestanę...

Louis:
(100 ) Tumblr
 ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
 


Ty: Lou ? Kto zrył ci psychikę ?

Chłopaki:
forever young | via Tumblr

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Louis: Ona mnie atakuje !!!!
 "No, I don't like women, go away."  | via Tumblr


Harry:  Ty.. laska odsuń się od niego....


Untitled
 -------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Ty: Niall dasz mi coś ?

Niall:
 Niall ❤
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Ty: Harry.. wiesz gdzie chciałabym iść ?
Harry:
Mi amor

Ty: Nie... nie tam.
Harry:
http://data.whicdn.com/images/34298207/tumblr_m8bsfu0cMv1rrpptw_large.gif
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Harry:
 HARRY NOO!! WTF!!!????????
Niall: Debilu coś ty zrobił ?!!!
Narry
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------



Harry: On jest mój !!! Tylko mój !!!!
nope stahp
 C
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Ktoś: Wy jesteście One Direction....?

Chłopaki:
 What? hahaha | via Tumblr

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Chłopaki dostają nagrodę..........

Liam:
Untitled

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Ty: Liam co do mnie czujesz ???

Liam:
I LOVE YOU♥
  

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Ktoś: [T.I] wróciła do polski.
1D:

Untitled

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


I jak się wam podobał mój nowy pomysł ? Mam nadzieję że to się przyjmie bo nawet fajnie się to robi :) Komentujcie Imagin !!!!! chyba że się wam nie podoba to nie będę ich robiła... :( Pozdrawiam :)

wtorek, 13 sierpnia 2013

Imagin z 1D

 Imagin dla Oliwki na życzenie :) Ten imagin jest troszeczke inny niż poprzednie ale mam nadziej że wam się spodoba :)


Ostatnie takty Best Song Ever. Ostatnie oklaski. Ukłony. Uśmiechy. I kurtyna. Schodzimy ze sceny... Ja automatycznie ruszyłem w stronę garderoby. Z pędem otworzyłem drzwi i wbiegłem do środka. Wskoczyłem na kanapę i złapałem miskę czipsów. Włożyłem jedzenie do ust i zamknąłem oczy, powoli się odprężając. Po jakimś czasie mój błogi stan został przerwany. Sprawcą tego była czwórka idiotów, wchodzących z krzykami do pomieszczenia. Widzący moją złość na twarzy loczek, zaśmiał się i poklepał mnie po barkach.
- Dobra to chyba czas odwiedzić [T.I]. - Powiedział Liam i przeleciał po nas wzrokiem. Kąciki ust wszystkich moich przyjaciół podniosły się w górę, kiedy brunet wypowiedział to zdanie. Harry wyciągnął kluczyk z tylnej kieszeni spodni i podszedł do stolika. Włożył przedmiot do otworu znajdującego się na środku szklanego stolika. Kiedy przekręcił go i wskoczył na stół. Zniknął. Teleportował się. Następnie z mojego punktu pola widzenia zniknął Liam. Kolejny zadziwiający trick został wykonany przez Zeyna. Potem nasz zespołowy szaleniec zniknął za szklaną płachtą. Ostatnie wdechy i przyszła kolej na mnie. Wszedłem na krzesło obok i rzuciłem się w kierunku innej krainy. Minuta nieprzytomności i otworzyłem oczy. Cały zespół, włącznie ze mną leżał na ziemi. Podbiegła do nas ona. Była jak zawsze piękna a na jej ustach gościł szczery uśmiech. Była piękna nie tylko ze względu na to że była elficą tak jak ja ale też dla tego że była prze wspaniała dziewczyną.
- Cześć chłopaki. Tęskniłam za wami. Jak tam występ ?  - Zapytała obdarzając nas tym jej pięknym uśmieszkiem i pomogła nam wstać.
- My też tęskniliśmy [T.I] - Powiedziałem i przytuliłem przyjaciółkę. Jak zawsze pachniała zniewalająco.
- Koncert był udany. Bawiłem się jak nigdy. - Powiedział Hazz i pokazał nas swoje słodkie dołeczki. Uśmiechnąłem się na sam widok jego uśmiechu.
- No to chodźcie zrobię wam coś to jedzenia i potem coś porobimy. - Powiedział i ruszyła w stronę domku. Bez słowa ruszyliśmy za nią. Szliśmy piękną zieloną polaną, porośnięta kwiatami. Widziałem że Lou zaczepia Zeyna i wiedziałem że nic dobrego z tego nie wyniknie. Pomimo tego że brunet potrafił stać się nie widzialny i był dość szybki troszkę się o niego bałem. Zeyn powoli się coraz bardziej wkurzał. Jego oczy pokazywały nie poskromioną złość. W pewnym momencie coś w nim pękło i wreszcie ujawniła się jego moc.Po kilku sekundach przed Louisem nie stał już mulat, tylko ogromny czarno-brązowy wilk. Chłopak wytrzeszczył oczy. Potknął się i upadł przed potworem. Patrzyli sobie prosto w oczy ale ich spojrzenia były całkiem inne. Spojrzenie niebieskookiego było pełne strachu i pokory a spojrzenie brązowookiego wilka było pełne nienawiści i złości. Kiedy Zeyn zbierał się do skoku, jego ofiara zaczęła uciekać. Bezbronny chłopak ruszył w naszą stronę. Kiedy piękne, ogromne stworzenie rzuciło się na przyjaciela, ujrzeliśmy że coś mu w tym przeszkodziło. To coś było takim samym stworzeniem jak muzyk tylko kolor jego futra był brązowo rudawy. Tak, to było drugie wcielenie [T.I]. Wrogo nastawiony wilk naskoczył na naszą przyjaciółkę. Nie mogłem wytrzymać myśli że coś się jej stanie więc chwyciłem do ręki mój łuk i nacelowałem na zwierzę.
- Niall nie !! on nad tym nie panuje!!! Daj mu się ocknąć !!! Ona wie co robi !!! - Słyszałem krzyk Liama. Spuściłem strzałę z celu i położyłem łuk na glebie. To że nie zraniłem przyjaciela nie znaczy że dopuściłbym do tego żeby on ją zranił. Ruszyłem w ich stronę i wskoczyłem na grzbiet dzikiego Zeyna. Wilk strasznie się szarpał. Po kilkunastu sekundach nie wytrzymałem oporów zwierzęcia i runąłem bezwładnie na ziemię. Widziałem tylko że Harry próbuje zapanować nad umysłem zwierzęcia. Ostatnie co pamiętam to palce Liama nade mną i jego dłonie na mojej klatce piersiowej.....
- Nialler. Nialluś. Niall debilu ocknij się !!! - Poczułem że ktoś mną szarpie i usłyszałem znajomy głos. Następnie czyjeś ręce mnie puściły i słyszałem ostrą wymianę zdań dwóch osób.
- Zeyn !!! Co ci mówił Liam ?!? Zostaw do w spokoju !!! - Mówił, tak po tonacji głosu poznałem że jest to Louis. Powoli otworzyłem oczy i zobaczyłem szarpaninę moich przyjaciół. Chwyciłem się za bolące miejsce z tyłu głowy i w tedy do pomieszczenia weszła [T.I].
- Chłopaki odbiło wam ?!? - Podniosła głos ale kiedy zauważyła mnie siedzącego na stole, zakryła usta dłonią. Chłopaki widząc jej zachowanie spojrzeli w moją stronę. Lou kiedy mnie zobaczył z pędem pobiegł w stronę wyjścia. Za to [T.I] razem z mulatem skierowali się w moją stronę.
- Niall ja cię przepraszam... to nie była moja wina.... - Malik zaczął się tłumaczyć, ale przerwałem mu widząc zakłopotanie na jego twarzy.
- Zeyn,... nic się nie stało... - Powiedziałem i uśmiechnąłem się do przyjaciela. Następnie spojrzałem na moją przyjaciółkę.
- Jak się spało, śpioszku ? - Zapytała widząc że na nią patrzę. Posłałem jaj nie zdecydowane spojrzenie.
- Co masz na myśli ? - Zapytałem bo w tym momencie naprawdę nie wiedziałem o co jej chodzi. Po wypowiedzeniu tego zdania skierowałem swój wzrok w stronę powoli zbliżających się do nas Liama i Louisa.
- Niall... godzinę temu minęły dwa dni od czasu pierwszej przemiany Zeyna.... - Powiedziała a moje usta po usłyszeniu tego chyba się otworzyły.
- I co z tobą ? wszystko w porządku ? - Zapytał nasz doktorek i  przeszywał mnie wzrokiem.
- Tak. wszystko jest okej. - Odpowiedziałem i poprawiłem swoją pozycję.
- Nie gadaj głupot jak nic nie wiesz... wstawaj i zobaczy czy nic cię nie boli. - Posłusznie wstałem i zacząłem po kolei ruszać częściami ciała. Jeśli odczuwałem ból to starałem się nie pokazywać tego.
- No tak to ja się niczego nie dowiem... bierz łuk.... - Brunet ponownie się odezwał. Tym razem z grymasem na twarzy, zacząłem wykonywać prośbę przyjaciela. Podszedłem do półki na której leżał łuk. Wziąłem go do ręki. Poniosłem jedną z strzał leżących obok niego i założyłem ją za linkę. Naprężyłem pięknie wykończone drewno i wycelowałem w tarczę. Podniosłem prawy łokieć tak jak zawsze to robię. Zamknąłem jedno oko dla lepszego zmierzenia celu. Nabrałem powietrza i powoli ale dokładnie wypuściłem strzałem, która z ogromną prędkością wbiła się w tarczę. Byłem dumny z tego że dałem radę zrobić to po dwu dniowym "śnie" ale wiedziałem że wynik mojego strzału nie wróży nic dobrego....


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
 Ten imagin był troszkę inny ale moim zdaniem nawet fajnie to wyszło :) A ja się wam podobało ?? :) Piszcie swoje opinie.... komentujcie !!! Nie wiem  ile ten imagin będzie miał części ale myślę że zależy to od tego jak się wam będzie podobało... co do ostatniej części poprzedniego imaginu myślę że już was tak nie zawiodę i nie napiszę tak idiotycznie....widziałam że się wam nie podobało bo były tylko 2 komentarze :'(  Mam dla was konkurs !!!!!! Osoba która w komentarzu pod tym imaginem wypisze talenty wszystkich bohaterów, dostanie dedyka z jej ulubieńcem, lub z całym 1D.. zależy jak będzie chciałą :) Dziękuję za wszystkie komenty :) Pozdrawiam :)

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Imagin z 1D cz.3

  Puszczajcie po kolei. Jak się skończy jedna to drugą ale raczej zdążycie przeczytać w trakcie jednej :) Miłego czytania :) pozdrawiam :)   Puśćcie obowiązkowo bo to robi świetne wrażenie :)
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
piosenka 1
piosenka 2

Kiedy otworzyłam drzwi ujrzałam coś co tylko utwardziło mnie w moim przekonaniu. Chłopaki byli przy dzieciach. Bawili się z nimi. Choć łzy spływały po ich policzkach, nie przestawali mówić  dzieciom że się cieszą, że się z nimi będą bawić. Podeszłam do Louisa który trzymał na rękach małego chłopczyka. Położyłam ręce na barkach przyjaciela, który podniósł na mnie wzrok. Jego oczy pokazywały nie zdecydowane emocje. Można było z nich wyczytać że się cieszy ale że też jest smutny. Jego ręce sie trzęsły. Widziałam że zbyt długo nie wytrzyma. Chłopak przeniósł wzrok i popatrzył na dziecko, które powoli zasypiało w jego bladych rękach.
- Gdzie jest jego mama ? - Zapytał i spojrzał na starszą pielęgniarkę siedzącą obok niego. To pytanie mnie nie zdziwiło wiedziałam że jest ciekawski i będzie próbował pomóc maluszkowi. Kobieta spojrzała na mnie a ja przytaknęłam jej głową na znak że może mu powiedzieć.
- Ona nie żyje, zmarła wczoraj z wycieńczenia. - Powiedziała i położyła dłoń na kolanie chłopaka, którego oczy zrobiły się czerwone. Powoli wstał i podał mi chłopczyka. Widziałam że cały się trzęsie. Szybkim ale spokojnym krokiem wyszedł z sali. Nie ruszyłam za nim. Wiedziałam że w takich chwilach człowiek czasami potrzebuje samotności. Z murzynkiem na rękach ruszyłam w stronę uśmiechniętego blondyna. Kiedy podeszłam bliżej widziałam że policzki chłopaka są całe mokre. Pomimo tego że płakał, z jego twarzy nie schodził uśmiech, po prostu nie chciał pokazywać tym biednym dzieciom że się nad nimi użala. Tak, on cierpiał. Był zbyt wrażliwy żeby ten widok przepuścić obojętnie przez głowę, czy po prostu uronić jedną łzę. Niebieskooki przytulał dzieci i śpiewał dla nich. Jego głos był bardzo załamany. To że co jakiś czas musiał przełykać ślinę, i ocierać łzy wcale nie ułatwiało mu śpiewania. Jakaś dziewczynka podeszła do niego i podała mu gitarę. Poprosiła go aby zagrał Moments. Chłopak posłusznie zaczął grać ale teraz już nie śpiewał. Nie śpiewał, bo by nie wytrzymał. Piosenka była zbyt smutna aby mógł zaśpiewać ją bez emocji. Jego piękne, wesołe, niebieskie oczy, teraz były smutne, zranione, bezradne. Kiedy chłopak skończył grać poprosił dzieci aby dały mu chwilkę.Wyszedł z sali trzymając w roztrzęsionych rękach instrument. Przez szklaną szybę widziałam jak muzyk bezradnie opada na ziemię i zakrywa zapłakaną twarz, swoja bluzką. Położyłam chłopczyka, który już zasnął do reszt siedzących na materacu dzieci.
Ruszyłam w dalszy "obchód". Teraz na mojej drodze rozpaczy zobaczyłam Harrego. Chłopak trzymał na kolanach dwie pięcioletnie bliźniaczki.U niego pierwszego nie widziałam na twarzy łez. Rozmawiał z nimi jak gdyby nigdy nic. Śmiał się. Łaskotał je. Traktował je jak swoje własne dzieci. Był jak idealny ojciec, który kocha swoje dzieci bez względu na wszystko. Bez względu na to kiedy się urodziły, jak wyglądają. Widząc to dosiadłam się do nich. Chłopak spojrzał na mnie a ja się do niego uśmiechnęłam. Jego uśmiech był szczery ale jego oczy nie pomagały mu w okazywaniu emocji. Jego oczy nigdy nie kłamały i taka tez było teraz. Dziewczynki bawiły się jego lokami a on głaskał ich łyse główki. Chciał żeby się cieszyły, żeby chociaż na chwileczkę zapomniały o bólu którego doświadczają każdego dnia. On po prostu traktował je najlepiej jak umiał i za to go podziwiałam. Wstałam z miejsca i zostawiając ich samych  ruszyłam sprawdzić jak sobie radzi pozostała dwójka. Kiedy zobaczyłam jak Zeyn wykorzystuje swój talent łezka zakręciła mi się w oku. Chłopak malował dla grupki dzieci. Nie tylko rysował ale też uczył je to robić. Zawsze wszyscy mówili że on jest Bad Boyem a moim zdaniem jest wrażliwym chłopakiem. Oczywiście nie widać tego od razu tak jak np. po Niallu, bo mulata trzeba lepiej poznać by zacząć doceniać jego wnętrze. Muzyk nie zwracał uwagi na łzy które co jakiś czas spływały po jego twarzy lecz po jakimś czasie kiedy nie mógł wytrzymać dotyku i wzroku tych biednych maluszków, którym widać było że strasznie współczuł, opuścił salę z dość głośnym szlochem. Podeszłam do ostatniego z tego wspaniałego zespołu. Stanęłam nad zalanym łzami Liamem i przytuliłam go od tyłu. Wiedziałam że tak wrażliwy chłopak jak on musi strasznie przeżywać to wydarzenie. Nie był smutny. Był raczej zraniony. Tak jakby ktoś złamał mu serce, bo podejrzewam że było ono w tym czasie w rozsypce. Brunet trzymał na rękach noworodka a na kolanach siedziała mu, płacząca trzy latka. Obok niego na podłodze siedział chłopczyk który przytulał się do jego nogi. Ten widok sprawił że zakryłam oczy dłońmi aby powstrzymać łzy. W tym momencie uświadomiłam sobie jak wspaniałym ojcem on by był. Jak wspaniałymi rodzicami byli by wszyscy poznani przeze mnie członkowie zespołu. Stwierdziłam że to odpowiedni moment aby wyprowadzić resztę obecnych muzyków ze szpitala. Podeszłam do Liama i zabrałam z jego uścisku maluszka. Oddałam go jego opiekunce. W tym czasie brązowooki zdjął ze swoich kolan dziewczynkę i wraz z chłopczykiem posadził ją na podłogę. Chwyciłam chłopaka za rękę i ruszyłam z nim w stronę drugiego artysty. Liam wyciągnął przyjaciela z tłumu dzieciaków a ja zabrałam wszystkie rysunki chłopaka i dałam je dzieciom. Kiedy już mieliśmy wychodzić czarnowłosy odwrócił się podbiegł to jednej z dziewczynek, przytulił ją i dał jej kredki którymi jeszcze przed chwilą malował. Dziewczynka przytuliła mulata a on wrócił do nas. Przytuliłam przyjaciół i tkwiąc w uścisku wyszliśmy ze szpitala. Po przekroczeniu progu zobaczyłam resztę One Direction. Wysłałam chłopaków to pozostałych piosenkarzy. Kiedy wszyscy byli już razem usiedli na ziemi. Scena którą teraz widziałam wzruszyła by nawet kamień. Chłopaki zrobili koło i usiedli po turecku. Każdy z nich położył dłoń na ramionach towarzysza. Następnie powoli, po cichutku zaczęli śpiewać Over Again. Ich spojrzenia były powbijane w ziemię. Chcieli czuć się samotni ale z drugiej strony pragnęli być z przyjaciółmi. Zapatrzyłam się w nich  tak bardzo że nie zauważyłam że oni mnie wołają. Podeszłam do wrażliwców a oni rozsunęli swój okrąg i wpuścili mnie do środka. Słuchałam tych ich pięknych głosów i rozmyślałam nad tym jacy oni są wspaniali. Niech mi ktoś teraz powie że oni przyjechali tu po to aby czerpać korzyści z cudzego cierpienia. Niech znajdzie się ktoś odważny kto prosto w twarz powie mi że oni są samolubami... Chyba nie ma takiej osoby.


---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jak wyszła wasza ostatnia upragniona część ? Mam nadzieję że sprostałam waszym oczekiwaniom :) Dziękuję za wszystkie komentarze i zachęcam do pisania swoich opini :)  CZYTASZ - PROSZĘ CIĘ KOMENTUJ :)  Jutro będzie kolejny rozdział a potem mam dla was niespodziankę :) Pozdrawiam :)

Rozdział 40

Perspektywa Gabrysi
Dopiero kiedy Louis zapytał o Nialla zobaczyłam że nie ma go na scenie. Wtedy zaczęłam się rozglądać. Usłyszałam gitarę blondyna i się odwróciłam.
  • Idźcie dziewczyny... każda do swojego chłopaka.. a ty Klaudiu możesz iść z nami lub do Liaśia wybierz sama. - Powiedział i wszyscy weszliśmy na scenę. Każda z dziewczyn udała się tam gdzie czekał na nią jej książę.. no oprócz Klaudii bo ona to by musiała iść gdzieś na halę... :p... Ja siedziałam z Niallem na szklanych schodach. Elka z Louisem mieli zrzucone nogi ze sceny i trzymali się za ręce. Zerri siedziała po turecku na środku sceny. Harry zarzucił Oliwce od tyłu ręce na szyję i tak usiedli na scenie a Klaudia z Liamem siedzieli na szklanym podeście i się z czegoś śmiali. Widać było że każdy z chłopaków śpiewa prosto z serca. Kiedy zaczął się pierwszy refren, światło zgasło i cała widownia zaczęła zapalać świeczki a następnie podnieśli je ku górze. Wyglądało to pięknie. Pięciu szczęśliwych chłopaków na scenie i prawie każdy z nich miał przy sobie wybrankę a tłum zgromadzony na ich koncercie był tym zachwycony. Tą piosenkę każdy z muzyków śpiewał dla nas. Dal tych którzy są w ich sercach. Piosenka się skończyła a my z dziewczynami zeszłyśmy ze sceny pod pretekstem nadmiaru emocji. Tak naprawdę po prostu nie chciałyśmy przeszkadzać chłopakom. Zapytacie jak się skończył koncert to powiem wam że nie wiem.. podejrzewam że zasnęłam przy They don't know about us.
Perspektywa Zeyna
Kiedy zaśpiewaliśmy ostatnią piosenkę i podziękowaliśmy fanom, zeszliśmy ze sceny.
  • A one gdzie się podziały ? - Zapytał Lou tak jakby nie mógł się tego domyślić..
  • na pewno poszły do garderoby.. Chodźcie – Powiedział spokojnie Liam. Ja i reszta oszołomów ruszyliśmy za Daddym. Kiedy weszliśmy do gardeoby wybuchnęliśmy śmiechem.
  • Cicho bądźcie barany.. zachowujecie się jakby was ktoś z cyrku wypuścił – Opieprzyła wszystkich Perri.
  • Nie no spokojnie dziewczyny.. trzeba było założyć stopery.. - śmiał się Lou i wtedy.....


    ---------------------------------------------------------------
    Hejka :) macie następną część opowiadania :) Jak będzie dużo komentów to może jeszcze dzisiaj wrzucę 3 cz. imaginu z 1D :) Dziękuję za wszystkie komentarze i proszę o pisanie swoich opini (wiem że się powtarzam ale to jest strasznie ważne). CZYTASZ - PROSZĘ CIĘ KOMENTUJ :) no i powiedzcie mi czy chcecie rozdziały takiej długości jak ten czy może raczej jak 39 :) bo wiem że ten był krótki :P Pozdrawiam :)